czwartek, 28 października otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

ul. Szyperska 2/6-8, 61-754 Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Ponowoczesność i życie wieczne

W wystawie udział biorą: Grzegorz Bednarski, Marek Chlanda, Zuzanna Janin, Grzegorz Klaman, Konrad Kuzyszyn, Angelika Markul.

Kurator: Zofia Starikiewicz

Ponowoczesność i życie wieczne

Idea wystawy powstała na styku obserwacji współczesnej praktyki artystycznej i teoretycznej refleksji poświęconej kardynalnej dla człowieka kwestii – śmierci. Zamierzeniem wystawy jest prezentacja prac artystów, którzy w swojej twórczości podejmują problem kondycji człowieka jako istoty zdeterminowanej przez tragiczne spotkanie fizycznego bytu, skazanego na klęskę, z nieskończonością, jaka przysługuje jego życiu duchowemu.
Europejska myśl filozoficzna na przestrzeni stuleci wielokrotnie przypominała, że cokolwiek się w życiu ludzkim liczy, jest ważne dlatego, że życie ludzkie ma kres i że ludzie o tym wiedzą. To właśnie nieubłagana nieuchronność śmierci sprawiała, że tak atrakcyjna stawała się myśl o nieśmiertelności. Przekształcała też marzenie o życiu wiecznym w ogromną siłę, w impuls do twórczych działań. Tego uczyły filozofia i sztuka. Jednak do czasu…
Eschatologia chrześcijańska i jawna obecność śmierci w kulturze europejskiej ulega przekształceniu wraz z nadejściem nowoczesności. Nowoczesny humanizm usiłował zastąpić boga człowiekiem, którego ustawił w centrum stworzenia. Ambicją było ustanowienie ludzkiego porządku na ziemi – opartego na woli i rozumie. Okazało się jednak w praktyce dziejowej, że wola humanistów podlegała radykalnej atrofii. W świecie budowanym na obietnicy uwolnienia ludzkich sił twórczych od wszelkiego naturalnego i nienaturalnego skrępowania, nieuchronność śmierci biologicznej była najbardziej niebezpiecznym, bo najtrudniejszym do objaśnienia i odparcia, zagrożeniem dla wiarygodności owej obietnicy – a więc godziła wprost w fundament ludzkiego świata.

Jak zauważa Zygmunt Bauman – zgodnie z duchem nowoczesnej praktyki, w której wielkie i trudne do załatwienia sprawy dzieli się z reguły na liczne, drobne, ale za to możliwe do uchwycenia problemy, przerażającą w swej bezwzględności kwestię biologicznej śmierci zdekonstruowano w XX stuleciu na mnóstwo niewielkich zadań i kłopotów wypełniających całe ludzkie życie. Nowoczesność nie zniosła śmierci, przyniosła jednak olbrzymi postęp w medycynie, zwalczającej niemal każdą znaną przyczynę zgonu z osobna. Dziś, zajęci na co dzień pilnym przestrzeganiem niezliczonych zakazów i nakazów temu służących, zastanawiamy się coraz mniej nad daremnością naszych wysiłków. W następstwie wspomnianej dekonstrukcji również życie wieczne zniknęło z ludzkiego pola widzenia.

Świadomość śmiertelności jest specyficznie ludzką tragedią. Była też ona źródłem specyficznie ludzkiej glorii i natchnieniem najwspanialszych osiągnięć. W dziejach sztuki europejskiej była jednym z najważniejszych tematów, z jakim mierzyli się artyści. Schopenhauer twierdził, że filozofować można tylko wobec śmierci; uważał, że sztuka jest jej antycypacją, główną inspiracją filozofa i artysty. Uważa się, że obecnie brakuje w sztuce „wielkich narracji”. Dokonania współczesnych przedstawiają fizyczną kruchość ludzkiej kondycji, ale czy towarzyszy temu – jak niegdyś – wiara w jej metafizyczną trwałość?

Zaproszenie do udziału w wystawie skierowane zostało do twórców, którzy dotykają kwestii egzystencjalnych z głębokim namysłem a często także budzącą podziw odwagą. Wbrew obecnie panującym kulturowym konwencjom, które prawdę ludzką czynią niewidzialną i niewypowiedzianą, a filozoficzną refleksję nad nią spychają na margines. Sposób, w jaki podejmują refleksje na temat paradoksu egzystencjalnego absurdu i duchowego sensu ludzkiego istnienia, jest zarazem pytaniem o kondycję duchową współczesnego człowieka.

Wystawę rozpoczyna spotkanie z obrazami Grzegorza Bednarskiego, które podejmują dialog z ikonosferą przednowoczesną. Artysta sprawdza żywotność uniwersalnych motywów. Przywołuje wielowiekową historię europejskiego malarstwa i mierzy się z nią, nawiązując wprost do wielkiego tematu vanitas, a w szczególności do dzieł twórców baroku hiszpańskiego: Sancheza Cotana i Francesco de Zurbarana. Prezentowane w „Arsenale” niewielkiego formatu martwe natury Bednarskiego stanowią nostalgiczne opowieści o przemijaniu, w których tradycja harmonijnie splata się z wrażliwością współczesnego, świadomego przebytej drogi artysty.

O ile wanitatywne martwe natury doskonale mieszczą się w kanonie wyobrażeń akceptowanych także przez dzisiejszego widza i oprócz ewentualnej refleksji mogą dostarczyć również estetycznej przyjemności, tak kolejne prezentowane prace uderzają w konwencjonalne metody reprezentacji. Zdjęcia Konrada Kuzyszyna z cyklu Kondycja ludzka – Collegium Anatomicum przekazują biologiczną prawdę o śmierci – nagą prawdę, odartą z transcendentalnych znaczeń i implikacji metafizycznych. Fotografie ludzkich ciał – preparatów anatomicznych wykorzystywanych na uczelni medycznej są najczęściej przez odbiorców odrzucane. Dlaczego nie potrafimy spojrzeć na te pozornie beznamiętne obrazy, w których ukazuje się, wprawiająca nowoczesnego odbiorcę w zmieszanie, mizeria człowieka. Obraz wydaje się odrażający i dla współczesnej mentalności niedostępny. Okropność tych zwłok widzimy dlatego właśnie, że nie cechuje ich owo specyficznie ponowoczesne, w istocie jedynie estetyczne postrzeganie dramatu śmierci, która dziś – powielona w tysięcznych obrazach – stała się zdarzeniem medialnym, zgoła niezauważalnym w swej trywialnej, powszechnej oczywistości i ostatecznie zbanalizowanym. Jedynym społecznie abrobowanym sposobem użytkowania tych ciał jest ich wykorzystanie w obszarze nauki, która odbiera im intymność i tajemnicę, neguje to, co najbardziej podmiotowe i indywidualne.

O tym zawłaszczeniu mówi Grzegorz Klaman, który demaskuje instrumentalne wykorzystanie obrazów śmierci we współczesnej kulturze. Jak zauważa Ewa Mikina, artysta w swoich pracach „wydobywając na światło dnia to, co zwykle pozostaje okryte całunem, narusza nie tyle porządek symboliczny eschatologii, co anatomopolitycznej władzy nad ciałem-zwłokami” W pracy Anatrophy używa Klaman formy lightboxu stosowanej w reklamie – co nasuwa bogactwo konotacji z masową kulturą konsumpcyjną. A przy tym zwieszone w ciemnej przestrzeni, jarzące się własnym światłem tuby ze zdjęciami ludzkich kończyn budzą nieoczekiwane skojarzenia z obiektami sakralnymi, relikwiarzami, w których przechowywane są szczątki świętych. Twórca ujawnia jak eschatologia zmieniła się w ekonomię.

Na represyjność kultury tyleż dopuszczającej do głosu, co dyskretnie odbierającej nam mowę, wskazała Zuzanna Janin, realizując projekt Widziałam swoją śmierć, nie mieszczący się w kulturowo obowiązujących modelach zachowań. Artystka stworzyła i eksploruje społecznie realne sytuacje. Zdecydowała się na odtworzenie mitu o powrocie z zaświatów, osadzając go we współczesnych realiach. Aranżując i uczestnicząc w obrzędzie własnego pochówku, dokonała symulacji własnej nieobecności i obserwacji świata „beze mnie”. Odprawiając ten unicestwiający rytuał przypomniała okrutną prawdę, że bytuje się ku śmierci, ale także przypomniała zarazem, że człowiek jest niczym „bez ceremonii”, że właśnie obrzędowanie nicości tworzy wyrwę w jej dziele, buduje w niej jakieś struktury.

Odmienną perspektywę przyjmuje Angelika Markul, która prezentuje instalację przestrzenną Les oublièes. Wykorzystuje ona zastane sytuacje z codziennego życia, rozgrywającego się tuż obok, lecz najczęściej pozostającego poza obszarem ludzkiego zainteresowania. Bohaterami swoich filmów czyni Markul drobne zwierzęta i owady, sięgając po tak starą jak sztuka europejska metodę personifikacji. Używając oszczędnych filmowych środków, tworzy pełne niedomówień i psychologicznego napięcia historie. Pokazuje cykl życia i śmierci, zamknięty krąg przemijania i odradzania się istnienia w jego biologicznym wymiarze. Wieczne trwanie gatunku.

W wieńczącej wystawę realizacji – cyklu malarskim Marka Chlandy Sześć dni śmierć ponownie zostaje obdarzona znaczeniami transcendentalnymi, mimo opresji współczesnej kultury, która stara się ją z tych znaczeń obedrzeć. Chlanda podejmuje próbę zobrazowania ostateczności. Doświadczenia ostatecznego. Sześć dni stanowi rodzaj palimpsestu. Nie jest to opowieść, lecz wędrówka. A wędrując, po drodze mijamy ulotne wizerunki chwil, postaci, przedmiotów z których każdy obdarzony jest wieloma znaczeniami. Przenikają się wymiary i płaszczyzny narracyjne, abstrakcyjne i symboliczne. Cyklicznie powtarzający się odcinek czasu, jakiego dotyczy obraz – tydzień, jest niczym pars pro toto dziejów. A śmierć nie jest końcem, lecz transformacją, przejściem, przemianą. Wolnością…

Zofia Starikiewicz

archiwum

Rejected Proposals
9.07 — 5.09.2021
wernisaż: 9.07.2021, g. 18.30
Siostra Ziemia
9.07 — 5.09.2021
wernisaż: 9.07.2021, g. 18.00
Aurora
Michael Wittassek
30.04 — 30.05.2021
Polityka cyborgów
9.04 — 30.05.2021
AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021