środa, 27 października otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

ul. Szyperska 2/6-8, 61-754 Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Marian Stępak

Artysta środowiska toruńskiego, studiował na Wydziale Sztuk Pięknych UMK, uzyskując dyplom w 1983 r.

Tworzywem jego obrazów są stare, zużyte tkaniny i fragmenty zniszczonych ubrań.
Umiejętnie wykorzystuje ich strukturę, barwę i drukowane desenie, nadając im nowy sens.

Jego obrazy są refleksją nad przemijaniem i nietrwałością przedmiotów stworzonych przez człowieka.

UŚWIĘCANA POWSZEDNIOŚĆ

Rzeczy, pośród których żyjemy, których na co dzień używamy są znakami naszej obecności w przemijającym czasie. Na niektóre spoglądamy jak na samych siebie, bo żyją wraz z nami. Innych łatwo się pozbywamy, by zastąpić je nowszymi, nowocześniejszymi. Ale też gromadzimy rzeczy, mają być ładne, efektowne, modne, których wartość mierzymy nie tyle użytecznością, co ceną. Wypełniają naszą przestrzeń, a ponieważ pozostają martwe, nie musimy zbytnio o nie się starać, ani też dbać, by służyły jak najlepiej – i zawsze. Są nam obojętne, i my obojętniejemy, już nie tylko wobec nich… Aż pewnego dnia dostrzegamy wokół siebie, pośród rzeczy, pustkę, czujemy, że coś utraciliśmy, coś, co trudno nazwać. Wtedy zaczyna się kłopot, kłopot z istnieniem. Zadajemy wówczas mnóstwo pytań. Niecierpliwie, gorączkowo szukamy spokoju. Próbujemy złożyć świat, który się rozpadł, jeśli się uda, obiecujemy sobie, że odtąd będziemy żyli uważnie. A początek życia uważnego to odkrywanie, znajdowanie piękna w rzeczach, choćby wcale nie były ładne.

Jak szukać piękna w rzeczach, Marian Stępak pokazywał obrazami, których tworzywem były przedmioty powszedniego użytku. Stwarzał im nową formę (nowy sposób) istnienia. Jako przedmioty artystyczne nie tyle zyskiwały nowe znaczenie, co raczej – zgodnie z intencją artysty – odsłaniały je: twórca odkrywał ich tożsamość. Były to stare, zużyte i wyniesione na strych, ukryte w szafach sukienki, bluzki, chusty, obrusy, zasłonki, firanki, prześcieradła… Nie zostały wyrzucone na śmietnik, gdyż uzewnętrzniały miniony czas, chwile dobre i złe. A skoro przenosiły przeszłość w teraźniejszość, zasługiwały na szacunek, jak człowiek. Były widomymi znakami pamięci, upewniały, że nie wszystko przemija, że tylko przemienia się postać świata. Te zniszczone ubrania i materie – wyznawał Marian Srępak – odzwierciedlały stan moich uczuć i odczuć związanych z najbliższymi osobami i samym sobą. Podjęcie decyzji naciągania znoszonej garderoby, a trochę później innych nadwątlonych materii na ramy było końcowym akcentem uświęcania powszedniości.

Takie surowe, „wykonane przez czas i życie”, obrazy Marian Stępak pokazał jako pracę dyplomową na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w 1983 roku.

W początkowym okresie twórczości, gdy penetrowałem strych – pisał – wydawało mi się, że najlepsze są dla mnie (…) przywoływane tu sukienki. W tych rzeczach poszukiwałem oprócz ewidentnego zniszczenia dodatkowo czegoś jeszcze. Dodatki te traktowałem dosłownie, bo musiały to być np. koronki, wstawki z innego materiału – chociażby w grochy, w kratkę lub pasy albo intrygujące guziki. (…) W pewnym momencie zacząłem patrzeć trochę inaczej, myślę, że znacznie szerzej, na interesującą mnie problematykę zużycia materii. Na wystawie, którą zatytułowałem „Obrusy” (w roku 1994 – J.R.) pokazałem brudne obrusy naciągnięte na ramy. Wówczas to po raz pierwszy zdecydowałem się do plam zastanych dodać „swoje” plamy barwne. Początkowo nie wiedziałem czy robię słusznie ingerując w coś, co wcześniej uważałem za niezaprzeczalne piękno.

Po kilkunastu latach moich doświadczeń artystycznych związanych z wykorzystaniem starych, wątłych pod względem kondycyjnym materii zdecydowałem się na malowanie obrazów na podkładach nie kojarzących się jako odpowiednie do tego typu czynności. (…)

Tkaniny, które naciągam na ramy bywają najczęściej słabej kondycji; podziurawione, porozrywane. Czasem podklejam je, gdy zniszczenie jest tak wielkie, że nie pozwala na malowanie. Na takich podkładach maluję bez żadnych specjalnych zabiegów technologicznych – nie gruntuję ich. Zależy mi na tym, by zachowana została kruchość materii, jej zniszczone oblicze. (…)

Niespełna dwadzieścia lat temu, gdy byłem w trakcie realizacji dyplomu nie miałbym odwagi umieszczać barwnych plam na sukienkach, bluzkach, dziurawych ręcznikach i prześcieradłach.

O latach, jakie minęły od dyplomu można by powiedzieć, że były okresem dojrzewania koloru, rozwijania się układów barwnych plam na obrazach Mariana Stępaka – i w nim samym. Zmieniała się jedynie forma uświęcania powszedniości, niezmienna pozostawała – jest – czułość, z jaką artysta traktuje plastyczną materię: uzewnętrznienie swego życia wewnętrznego.

Zużyte tkaniny i umieszczone na nich barwne plamy, przyciągające uwagę niezwykłą wyobraźnią plastyczną artysty, wyrażają radość życia, nie chwilowy nim zachwyt, lecz pogodę – materii i ducha. To nie tylko uwypuklone w tytule toruńskiej wystawy przekonanie, iż to, co zdaje się zniszczone, tak zużyte, że już bezużyteczne, może być podstawą tworzenia – myślenia, odczuwania, życia – ale również szacunek do rzeczy, które są świadectwem człowieka (nie znanego oglądającemu), do jego zwyczajnej i zarazem niezwykłej historii.

Dojrzewanie koloru, rozkwit barwnych plam to lata doświadczeń, nie tylko artystycznych. Jednym z nich jest Galeria „Nad Wisłą”, dwa pokoje – to pracownia malarska Mariana Stępaka w domu oddalonym kilkadziesiąt kroków od rzeki, tuż za parkiem na Bydgoskim Przedmieściu. Od wiosny 1991 roku artysta zapraszał tutaj przyjaciół, współpracowników z uczelni, studentów, by wspólnie z nimi spojrzeć na to, co robi, porozmawiać. Pokazy prac i działań nie tylko zaciekawiały, ale i zachęcały innych do zaprezentowania tego, czym się zajmują.

Wystawiali tu artyści o uznanych dokonaniach, jak Jan Berdyszak, Bronisław Pietruszkiewicz, Wojciech Sadley, Andrzej Wojciechowski. Wystawiali artyści, o których ostatnio sporo się mówi, jak Marcin Berdyszak, Krzysztof Mazur, Waldemar Żuchnicki, ale też zupełnie młodzi, jeszcze nieznani.

Każda czy prawie każda wystawa była wydarzeniem: dzięki nastrojowi właściwemu miejscu, niewymuszoności, serdeczności, szczerości, szacunkowi do sztuki, do intencji artysty.

Oczywiście, nastrój nadawała Galerii osoba i osobowość Mariana Stępaka, jego artystyczna pasja, ciekawość świata, otwartość… I dar przyciągania ludzi, zwłaszcza młodych.

Patrząc na obrazy Mariana Stępaka, doskonale wkomponowane w naszą rzeczywistość (współczesność), poruszające to, co w człowieku najczulsze, mam wrażenie, że tworzy on wobec pytania jak żyć… Jak? Jeśli poprzez rzeczy i barwy dzieli się swoim doświadczeniem Miłości, bo jakież innę przywołać tu słowo, można odpowiedzieć: w obecności Boga. Wówczas bowiem można uświęcać powszedniość, nie zatracając tego, co ważne, znajdując w sobie i wokół siebie piękno, nie oddalając się ani od siebie, ani od świata, pamiętając, że każda chwila jest wyjątkowa, bo niepowtarzalna.

Jerzy Rochowiak

archiwum

Rejected Proposals
9.07 — 5.09.2021
wernisaż: 9.07.2021, g. 18.30
Siostra Ziemia
9.07 — 5.09.2021
wernisaż: 9.07.2021, g. 18.00
Aurora
Michael Wittassek
30.04 — 30.05.2021
Polityka cyborgów
9.04 — 30.05.2021
AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021