piątek, 14 maja otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Andrzej Wróblewski

Prezentacja nie wystawianych dotąd prac na papierze Andrzeja Wróblewskiego (1927 – 1957), jednego z najoryginalniejszych artystów w sztuce polskiej lat 50-tych. Wystawa obejmuje wybór ok. dwustu gwaszy i rysunków ze spuścizny, która pozostaje własnością rodziny artysty. Wystawę przygotowała warszawska Galeria „in spe”.

Nieznany Wróblewski – tekst Katarzyny Grabowskiej

Nazwisko Andrzeja Wróblewskiego nieodłącznie kojarzone jest z wielkoformatowymi płótnami: Matki, Kolejka trwa, czy najbardziej znanym – cyklem Rozstrzelań, które przeszły do historii sztuki jako wypowiedź pokolenia dotkniętego dramatem wojny. Patrząc na te płótna można by pomyśleć, że właśnie w nich najpełniej objawił się malarski talent Wróblewskiego. Nie wszystkim więc wiadomo, że artysta pozostawił po sobie olbrzymią spuściznę w postaci setek rysunków, gwaszy i akwarel, których kolejną partię ujawniła niedawno córka artysty – Marta Wróblewska.

Zbiór około pięciuset prac na papierze, będący do tej pory w posiadaniu rodziny, zawiera nigdzie wcześniej nie prezentowane rysunki, z których najwcześniejsze powstały w 1945 roku, ostatnie – na trzy lata przed śmiercią, w 1954. Są to głównie pejzaże, ukochane przez Wróblewskiego Tatry, widoki z okna na krakowskim Salwatorze, wnętrza mieszkania i pracowni, portrety żony i scenki z życia rodzinnego. Mają one przeważnie charakter studyjny, stanowią rodzaj pamiętnika pisanego obrazami, ukazują zarazem bardziej prywatną sferę twórczości artysty.

Mówią też wiele o samym Wróblewskim, o jego zainteresowaniu światem realnym, otaczającą go szarą rzeczywistością, której był uważnym obserwatorem i skrupulatnym dokumentalistą. Ilość zachowanych rysunków pokazuje, że rysowanie było dla artysty czymś tak naturalnym, jak spanie czy jedzenie, bez której to czynności nie mógł się obejść. Wróblewski nie jest w nich już wojownikiem, jakiego znamy np. z Rozstrzelań, ale cichym piewcą zwyczajnego życia.

Rysował wszystko i wszędzie, stąd ogromna ilość prac powstałych w domu. Artysta posługiwał się przeważnie tuszem lawowanym. Jego ulubioną modelką była żona, ukazywana często z książką, potem także dzieci, których rozwój i dorastanie śledził i notował z ciekawością, ale i obiektywizmem. Te szkice wykorzystywał później do wielkoformatowych kompozycji.

Spora ilość „domowych” rysunków to wnętrze mieszkania, sprzęty, m.in. kilkakrotnie malowany stary fotel, bądź realistyczny widok z okien domu. Tak samo prawdziwe i naturalne są pejzaże górskie czy miejskie, studia drzew, barki na rzece. Wróblewski nosił w sobie stałą potrzebę notowania i przetwarzania rzeczywistości w malarską formę, i to nie tylko jej strony wizualnej, ale i ukrytych znaczeń.

Dużo miejsca w swojej twórczości poświęca Wróblewski górom. Blisko pięćdziesiąt prac pochodzi z dwóch szkicowników, powstałych podczas wycieczek w Tatry w latach 1950 – 1952. Malowane tuszem szczyty gór, ośnieżone wierzchołki skał pokazują prawdziwe mistrzostwo w posługiwaniu się tą techniką i operowaniu bielą i czernią. Mocno zaznaczone czarną kreską zarysy gór odcinają się od bieli tła: nieba i śniegu, jednak kontrast ten zostaje złagodzony przez szeroko kładzione plamy szarości. Pomimo tej samej tematyki i zastosowania tej samej techniki, wśród tatrzańskich widoków nie znajdziemy dwóch identycznych przedstawień.

Andrzej Wróblewski zginął tragicznie w Tatrach w wieku 29 lat. Żył krótko, tworzył szybko, jakby przeczuwał zbliżającą się śmierć. Na podstawie jego dorobku możemy prześledzić twórcze poszukiwania artysty, któremu przez dwanaście lat pracy udało się osiągnąć pełny rozwój artystyczny. Wróblewski od początku był buntownikiem. Najpierw przeciwko skostniałemu środowisku krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i narzucanemu przez nią koloryzmowi. W 1948 roku wziął udział w I Wystawie Sztuki Nowoczesnej w Krakowie, na której pokazał kompozycje bliskie abstrakcji (Słońce i inne gwiazdy, Zatopione miasto). W tym samym roku założył Grupę Samokształceniową, chcąc tworzyć sztukę odpowiadającą nowym czasom, mówiącą o rzeczywistości, prawdziwą. Wierzył, że taką sztuką będzie socrealizm. Pomylił się.

Po 1954 roku powrócił do malarstwa figuratywnego. Jego płótna z grubo ciosanymi postaciami, często zdeformowanymi, o silnej, ekspresyjnej wymowie, poruszające najważniejsze tematy, których głównym bohaterem zawsze pozostawał człowiek nazwano neobarbarzyńskimi, zarzucono im nieudolność warsztatową i prymitywizm. Również podczas historycznej wystawy w 1955 roku w warszawskim „Arsenale” obraz Wróblewskiego Matki pozostał nie zauważony.

Dziś jego prace należą do najlepszych płócien w historii polskiej sztuki powojennej. Dopiero z perspektywy czasu widoczne stało się, jak daleko Wróblewski odszedł od schematów, jak wyprzedził swój czas.

archiwum

AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020
Transmisje z rzeczywistości
Antoni Mikołajczyk
3.07 — 27.09.2020
Tymczas
Letnia Rezydencja Galerii Sandra
19.06 — 6.09.2020