wtorek, 20 kwietnia otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Jan Berdyszak

Tekst: Jan Berdyszak

Przestrzeń występuje w dwóch aspektach podstawowych: w jasności i w ciemności.

Światło mnoży i ujawnia elementy i właściwości przestrzeni.

Ciemność wchłania wszystko, czyniąc z siebie wartość pierwszą, dominując nad wszystkimi swoimi zawartościami z wyjątkiem źródeł światła, które osacza. Ciemność staje się rodzajem gęstości własnej. Gęstość własna ciemności jest niezależna od tego, co w sobie skrywa.
Właściwości rodzaju światła i różnice półmroków i ciemności aż do ciemności absolutnej tworzą rodzaj stanów. Stany te wcale nie oddziałują na nas jedynie wzrokowo, lecz uruchamiają inne, zaniedbane doznania i reakcje antropologiczne.

Stany gęstości oddziałują szczególnymi właściwościami, a ich konkretność stanowi dla mnie przejmującą obiektywność. Stany poczucia gęstości nie odnoszą się tylko do oglądów czy do odczuć obrazów i materii, ale co ważne, w wielu rodzajach stanów gęstości możemy przebywać jak w wodzie, kurzu, półmroku albo w ciemności. Mamy możliwość przebywania wobec nich oraz w nich.
Przebywanie pozwala nam uczestniczyć w czymś nie tylko biernie czy refleksyjnie, lecz czyni nas wchłoniętymi.

Możemy np. chodzić i pozostawać, ale i nie móc czegoś przekraczać lub czynić. Możemy być odgrodzonymi, dystansować się wobec czegoś wewnętrznie, ale i znajdować się fizycznie. Może dziać się coś niezależnie od nas, możemy przebywać na sposób niechciany albo możemy być zaskoczonymi otaczającym nas jednoczesnym, różnym dzianiem się.
Możemy przebywając mieć poczucie możliwości wyborów, ale i być zadziwionymi limitacjami. Próby przejścia ku innym stanom albo przez inne całości wiążą się zawsze z ograniczeniem zakładanym lub przechodzącym do nas.

Istnieje jeszcze przebywanie na marginesach…

Staram się tak postępować i pracować, ażeby czas przyszły mógł funkcjonować w sposób wieloraki i labilny, zarówno wychodząc ode mnie, jak i do mnie, do moich prac, przenikać. Myśląc o przyszłości, zawsze myślimy o ruchu lub przemianie i ich sprawczych rezultatach. Pracując z czasem przyszłym, poszukuję i domagam się od jego znamion pozostawania w szczególnej aktywności. Ażeby taka permanentna aktywność czasu przyszłego w pracy (dziele) mogła się realizować, musimy mieć do czynienia ze STANEM CZASU PRZYSZŁEGO ZATRZYMANEGO. Zatrzymanie i przyszłość, jednocześnie ujęte w chwilę, tylko pozornie zestawiają się bez” sensownie.

Sztuka ma możliwość powoływania różnych wartości stanów i te właśnie wartości stanów ją sankcjonują jako sztukę.

Najczęściej stany i ich różnorakie przejawy nie obywają się bez zawartego w nich czasu, poczucia czasu. obrazu czasu czy znamion czasu, jednak w taki sposób, że nie daje się oddzielić ich jednoznaczności od wieloznaczności (np. albo świt, albo zmrok). Nie daje się także oddzielić czasu wyobrażonego od przejawu czasu konkretnego (np. albo najpierw cofa się, a później postępuje naprzód, albo odwrotnie).
Zatrzymanie jako fakt procesu, fragment czy moment procesu nie jest tym samym, co pozycja stabilna -stanie. Reagowanie jako relacja wobec zatrzymania zawiera świadomościową ciągłość trwania zatrzymywania się właśnie. Samo reagowanie świadomościowe lub emocjonalne jest podążaniem ku czemuś przyszłemu Nawet reagowanie na pozycję, wartość czy stan stabilny ma postać szczególnej przyszłości potencjalnej. utkwionej w umownej wartości zera.

Sztuka żyje czasem przyszłym zatrzymanym. Czasem, który jest dyspozytorem intencji twórczej i wolnością oczekiwania. Mój szeroki stosunek do przyszłości wynika z doświadczenia twórczego, więc muszę najpierw przyznawać przyszłości wolność, ażebym mógł ją próbować uwikłać sprawczo…

Tekst – Grzegorz Dziamski

W pracach z cyklu Passe-par-tout Berdyszak odwraca tradycyjną relację między pustym i niepustym. W centrum umieszcza pustą przestrzeń obramowaną swoistym passe-partout, które staje się czymś w rodzaju ornamentu, przyciągającego uwagę widzów, aby skierować ją ku pustemu wnętrzu. To, co zwykliśmy kojarzyć z obrazem, staje się ramą, marginesem, suplementem, czymś podrzędnym, zdegradowanym, pozbawionym swojej dotychczasowej pozycji. Ale passe-partout to również pass-par-tout – przejście ku całości. Bez tego przejścia każdy obraz byłby obrazem niepełnym, potencjalnym, możliwym, acz nieobecnym, a my moglibyśmy go w ogóle nie dostrzec, przeoczyć. Passe-partout jest dopełnieniem i kluczem do całości dzieła, otwiera to, co wewnętrzne i ograniczone na to, co zewnętrzne i nieograniczone.
W Passe-par-tout ciemności zewnętrzną i nieograniczoną całością, na którą skierowana zostaje uwaga widza, jest ciemność. Głęboka ciemność, podobnie jak jej przeciwieństwo – oślepiająca jasność, wprowadza zmysł wzroku w stan dezorientacji, aktywizując inne zmysły, inne sposoby odczuwania i odbierania świata. Takie podejście wpisuje się w ponowoczesną krytykę wzrokocentryzmu, prymatu widzialnego. Miejsce widzialnego, tego, co możemy zobaczyć, zajmuje wyobrażone i cielesne – to, co możemy sobie wyobrazić i cieleśnie doświadczyć. Odrzucenie dominacji wzroku i widzianego pozwala nam zbliżyć się do nieprzedstawialnego, tego, co istnieje, choć nie daje się zobrazować. W świecie elektronicznie symulowanej hiperrealności sztuka powinna wyostrzać sferę zmysłowych przeżyć, konstytuujących świat indywidualnych doświadczeń.

O zawartości od zewnątrz

Sztuki Jana Berdyszaka, profesora poznańskiej ASP, nie trzeba specjalnie przybliżać. W Arsenale artysta pokazuje w trzech odsłonach znaczenie wnętrza wobec zewnętrza”.
Twórczość Berdyszaka koncentruje się na operowaniu formą doprowadzoną do geometrycznego minimum oraz na zależnościach, jakie wywołuje tak spury-zowana rzeźba w otaczającej ją przestrzeni.
Prace z cyklu Passe-Par-Tout” Jan Berdyszak wykonuje od początku lat 90. W rozmaitych zresztą mediach – malarskim, w postaci obrazów na płótnie z wyciętymi w ich powierzchni pustymi” miejscami – geometrycznymi figurami, w konstrukcjach rzeźbiarskich, powstałych przy wykorzystaniu takich właśnie prostych figur, w pracach graficznych czy wreszcie w instalacjach z wykorzystaniem wiązek światła z rzutnika.

Jasność, czyli zewnętrze…

Instalacje Berdyszaka wypełniły w całości przestrzeń górnych sal Arsenału. Artysta przemyślnie wykorzystał podział na poszczególne pomieszczenia, umieszczając w dwóch z nich osobne instalacje, w trzeciej zaś, najmniejszej salce – prace graficzne. Choć rozgraniczone przestrzennie, choć wykonane przy użyciu różnorakich środków, są to jednak ogniwa tego samego łańcucha.
W pierwszej, jasno rozświetlonej sali otwiera się na widza praca złożona ! z kilkudziesięciu identycznych elementów, pogrupowanych w 11 rzędów wzdłuż i cztery wszerz, tworzących razem prostokąt. Elementy te to jakby postumenty sięgające może nieco ponad metr wysokości, złożone z cegieł w kształt kwadratowej w przekroju, otwartej rury, nakrytej od góry znacznie szerszą, choć też w formie kwadratu, taflą szkła. Są tak umiejscowione względem siebie, że szklane blaty pozostawiają kilkanaście centymetrów wolnej przestrzeni.

Struktura ta zdaje się zapraszać do wniknięcia – wzrokiem choćby – wewnątrz czytelnego pozornie układu. Z drugiej jednak strony podkreśla nierealność takiego zaproszenia, bo szklane tafle – odbijające to, co dookoła zacierąją jasność kompozycji. Chcąc ją zatem uchwycić w całości, z pewnego oddalenia, jednocześnie tracimy z oczu jej klarowność. Ruchowi widza w pobliżu pracy zagrażają natomiast jakby wymierzone weń, prostokątnie ucięte krawędzie szklanych tafli, o których istnieniu – mimo ich przejrzystości – nie sposób zapomnieć.
… i ciemność, czyli wnętrze

Druga z realizacji to zaaranżowane pomieszczenie umożliwiające niby-fi-zyczny kontakt z wnętrzem. Dostępu do środka broni jednak coś w rodzaju gro-dzy z czarnej folii. Po jej pokonaniu widz pogrąża się w całkowitej ciemności. Wyposażony w latarkę oświetla czarne ściany, podąża po niepewnym, dziwnie miękkim gruncie, który stopniowo zdaje się podnosić. Wreszcie -traci stabilność i resztę zaufania. Jedyne. co pozostaje, to wycofać się, wydostać się z ciemnej, obcej przestrzeni.

Passe-Par-Tout” – otoczenie, obramowanie, to, co zewnętrzne, okazuje się pierwotne, namacalnie uchwytne względem tego, co wewnętrzne, ukryte, czego nie byliśmy w stanie doświadczyć, mimo że taka możliwość wydawała się realna. Zewnętrzne” nie tylko więc chroni zawartość”, ale wręcz ją zastępuje. Zresztą – być może funkcjonuje jako jedno i drugie?
Pokazywane w Arsenale instalacje Berdyszaka otwieraj ą metafizyczne i odwieczne w gruncie rzeczy pytanie: czy to, czego nie możemy poznać, zobaczyć – rzeczywiście nie istnieje?

GERARD RADECKI

archiwum

AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020
Transmisje z rzeczywistości
Antoni Mikołajczyk
3.07 — 27.09.2020
Tymczas
Letnia Rezydencja Galerii Sandra
19.06 — 6.09.2020