wtorek, 20 kwietnia otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

ARS BALTICA – TRIENNALE SZTUKI Powrót minionego – koniec utopii?

Sztuka fotografii

Czy fotografia jest sztuką? Trzynastu fotografów z dziesięciu państw uczestniczących w trwającej w Galerii Miejskiej Arsenał” wystawie l. Ars Baltica – Triennale Sztuki Fotograficznej” w ogóle nie zadaje sobie tego pytania.

W pytaniu o artystyczność fotografii kryje się jednak trwający przez dziesiątki lal kompleks jej twórców wobec sztuk plastycznych. Tylko przez pierwsze dziesięciolecia po powstaniu fotografia zadowalała się rolą sztuki rzemieślniczej, odwzorowującej rzeczywistość. Pod koniec XIX wieku po raz pierwszy zapragnęła być sztuką przez duże S. Dziś chyba nią wreszcie może być. Jak mówi Enno Kaumold;
głównie dlatego, że zmieniło się samo pojęcie sztuki.

Pomysł Niemców

Enno Kaufhold jest kuratorem pokazywanej w poznańskim Arsenale wy sławy I. Ars Baltica – Triennale Sztuki Fotograficznej”. To przedsięwzięcie Niemców z Berlina i Szlezwika-Holsztynu. mające prezentować prace artystów ze wszystkich dziesięciu państw nadbałtyckich. Idea powstała jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego, a chodziło o przezwyciężanie status quo podzielonej Europy:
zwrócenie się ku sąsiednim krajom, pozostającym w orbicie sowieckiej, i w stronę Skandynawów. znajdujących się na uboczu artystycznej Europy. Przy czym Ars Baltica” to nie tvlko wystawa fotografii powtarzająca się w trzyletnim cyklu – to także inne wspólne inicjatywy kulturalne, np. festiwal jazzowy. wystawy plastyczne.

Poznań i GM -Arsenał” są ostatnim etapem międzynarodowej prezentacji J Triennale Sztuki Fotograficznej”. Po otwarciu przed ponad rokiem w Szlezwiku wystawa była pokazywana w Berlinie, Dreźnie, fińskich Helsinkach. duńskim Odense, estońskim Tallinie, wreszcie w Warszawie. W Poznaniu odbyło się sympozjum dopełniające wystawę i podsumowujące doświadczenia pierwszego Triennale.

Potrzeba jakich utopii

Temat, jaki przyjęto dla tej wystawy brzmi: Powrót minionego – koniec utopii?”. Tytuł stawia przed artystami – i widzami -problem powrotu do tego, co już było i czerpania z bogatego rezerwuaru przeszłości w sztuce. Jak my, współcześni, minione” postrzegamy, jak z niego chcemy i możemy korzystać. Zaś utopia, jeśli dobrze rozumiem Niemców, nie jest przez nich pojmowana ideologicznie czy politycznie: może nią być chyba każda idea, każdy styl życia – także z przeszłości. Chyba sprawdzają niegdysiejsze utopie, chyba sprawdzają naszą potrzebę utopijnych wyobrażeń dziś.
Gdyby ta idea zrodziła się W głowach Środkowoeuropejczyków, miałaby pewnie bardziej emocjonalny, duchowy wymiar. W ujęciu Niemców ma wymiar postmodernistyczny: materiał z przeszłości – tak stare zdjęcia, jak idee i tradycje -traktuje rozumowo. To nieraz czyste kombinatorstwo. Zresztą prace artystów z obu stron dawnego muru politycznego – na szczęście – ciągle się różnią. Nieprzypadkowo najbardziej przemówili do mnie: Łotysz Marun Zelmenis, Polak Wojciech Prażmowsid, Litwin Antanas Sutkus, Rosjanin Wladimir Kuprijanow. Ze skandynawskich artystów Dunka Pia Arke. Z Niemców tylko Winzer Kluglein.

Choć są na tej wystawie także po prostu fotografie odwzorowujące” rzeczywistość -dominuje jednak sztuka fotografii: fotoinstalacje, fotoohiekty, kolaże obrazów, fotografia w przeróżny sposób inscenizowana, przetwarzana przez komputer, wreszcie prace abstrakcyjne, badające możliwości obrazowe tkwiące w procesie laboratoryjnego wywołania i przetwarzania obrazu.

Pozaszywane kawałki lnu

Na szczęście nie jestem krytykiem sztuki. Na szczęście nie jestem żadnym krytykiem najwyżej recenzentem. Mogę sobie pozwolić na margines nieprofesjonalizmu po to, by zachować kontakt z odbiorcami sztuki. Ten margines uczy, że nie będzie kontaktu między artysta a odbiorcą, jeśli nie będzie emocjonalnej wspólnoty miedzy nimi. Czujemy wszyscy podobnie myślimy diametralnie różnie, pakując umysł w niejeden labirynt. Niejeden artysta o tym dziś zapomina. I jest zauważony tylko przez krytyków.
Sympozjum, jakie za pieniądze Niemców i Unii Europejskiej odbyło się w zeszłym tygodniu w Poznaniu, okazało się bardzo ciekawe. Mniej teoretyczne, bardziej poznawcze artyści, których kilku pojechało, opowiadali o sobie i swojej twórczości, wyjaśniali meandry powstawania prac, odkrywali sposób myślenia. I kiedy Niemiec Klaus Elle mówi o kompostacji zjawisk społecznych w swoich pracach, a Szwed Bengt Olof Johansson o idei udostępniania starych obrazów, inaczej niedostępnych. oraz o cyfrowych obrazach zabudowujących całe ściany galerii rozumiem ich i czuję, że mówią o czymś także moim. Ale ich prace na wystawie nic zatrzymają mnie na dłużej.

Przystaję za to przed zdjęciami i fotoobiekiami Wojciecha Piażmowskieao -to jakby przesyłki, paczki obrazów, które nadeszły pocztą z przeszłości: ponakładane na siebie czasy, miejsca, akcje, ludzie. Wszędzie i zawsze – a więc także teraz. Spokój, groza, ból nadzieja, związki między ludźmi – są w nich wprost, niezakłamane. A przy tym to sztuka fotografii, a nie po prostu fotografie.
Jednak największym wydarzeniem Triennale jest dla mnie niewątpliwie praca Martina Zelmenisa Ulica Wolności -lub tak podobnie ją nazywają”. Spełnia chyba wszystkie ideały, jakie może sobie postawić sztuka fotografii; są to zdjęcia, ale wywołane nie na papierze, tylko na skrawkach nasączonego emulsją lnu. Są to dziesiątki fotografii – ale zarazem tylko jeden obraz: kawałki lnu autor pozszywał na maszynie do szycia i zawiesił na zwykłym sznurze do prania- używając klamerek. Przez kilkadziesiąt metrów ogląda się tytułową Ulicę… obraz społeczeństwa, miasta, kraju, czy ja wiem wszystkiego naraz szalenie precyzyjnie i płynnie przechodzący z jednej sytuacji w inną, z jednej ulicy na inna ulicę, stamtąd do wnętrza tramwaju, z tramwaju na bocznice kolejowe, na skwer, znów na ulicę… Idąc wzdłuż tej pracy, miałem wrażenie, że na prawdę wędruję ulicami tego miasta.

A gorzkoironiczny grymas łotewskiej ..Ulicy Wolności…” był zaczerpnięty jakby wprost z polskich ulic. Tylko koniec pracy Zelmenisa jest tyleż szczery. co banalny. bo przewidywany.

Kłopoty fotografii

Czy fotografia jest sztuką? Większości autorów pokazywanych na Triennale prac naprawdę to pytanie nie obchodzi. Czują się artystami, są artystami. Pojęcie sztuki się zmieniło – sytuuje się ona teraz dokładnie na granicach gatunków, rodzajów sztuk. Na granicach dzielących i łączących obraz, dźwięk, słowo. To jest ciekawe, to jest twórcze – wydaje się. Jak długo?

A jednak kompleks fotografii jako nie dość sztuki” – chyba pozostał. Niemieccy fotografowie sprzed stulecia, chcąc tworzyć fotografię artystyczną, robili ją inspirując się ówczesnym malarstwem. Dzisiejsi fotografowie znów idą za sztukami plastycznymi, jak za panią matką: wydaje im się, że sztuką będzie fotograficzna instalacja czy obraz przetworzony komputerowo. Praca Zelmenisa przekonuje mnie jednak, że istotą fotografii jest nie tylko obraz uzyskiwany światłem. Fotografia to także – czy to współcześni artyści fotograficy akceptują, czy nie – cały czas jednak odzwierciedlenie świata. To odwzorowanie również należy do istoty fotografii.

A może po prostu w fotografii bardziej wolę fotografów niż artystów?

ANDRZEJ NIZIOŁEK

archiwum

AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020
Transmisje z rzeczywistości
Antoni Mikołajczyk
3.07 — 27.09.2020
Tymczas
Letnia Rezydencja Galerii Sandra
19.06 — 6.09.2020