Podwójne życie martwych natur
Łóżko, czy je ktoś na ukos ogląda, czy na wprost, czy z którejkolwiek strony, wcale się nie różni samo od siebie… ale jego wygląd wciąż się zmienia. A z innymi rzeczami czy nie jest tak samo?… Do czego zaś zmierza malarstwo? Czy do rzeczywistości, żeby naśladować ją samą, jaka ona jest, czy też do wyglądu – jaka ona się przedstawia? Malarstwo jest naśladowaniem widoku czy naśladowaniem prawdy? Widoku. Więc sztuka naśladująca jest daleka od prawdy”. [Platon, Respublica 598 A)
Od czasów Platona malarskie koło fortuny obróciło się wielokrotnie, trompe – loeił bywało w cenie i popadało w niełaskę. Przedmiot, a raczej jego widok, stawał się wyraźny, to znów zamglony, czasem zaś – i to zupełnie niedawno – nawet hiperwyraźny. Poszukiwania więc trwają, przedmiot nadal intryguje.
J. Lacan pisząc o malarstwie posługuje się określeniem ekran, który stanowią nasze przekonania o sztuce: konwencje, schematy reprezentacji, kody (por. H. Foster, The Return of the Rea!}. Ekran więc mediuje przedmiot podmiotowi, tak, że ten ostatni ma do czynienia z widokiem, a nie z przedmiotem samym. Jest to swoiste oswajanie przedmiotu, polegające na ciągłym utrzymaniu go w bezpiecznej odległości, bowiem rzecz sama, a raczej jej spojrzenie, zagraża ale jednocześnie fascynuje podmiot.
Sprawę tę przybliżyć może klasyczna, często przytaczana opowiastka: oto Pharasios i Zeuxis konkurowali ze sobą o pierwszeństwo w malarstwie. Zeuxis namalował winogrona tak realistycznie, że swym wspaniałym widokiem wabiły ptaki, Pharasios zaś namalował woal aż tak przekonywująco, że został poproszony przez swego konkurenta o jego odsłonięcie, by ten mógł zobaczyć wreszcie, co też namalowane jest pod spodem.
Opowiastka ta traktuje o intrydze, którą przedmiot prowadzi w relacji z podmiotem, czerpiąc właściwie – jak podkreśla Lacan – z owej, nigdy nie wygasającej fascynacji tym wszystkim, co ma swoje lokum pod ekranem, bowiem – tak naprawdę – uwodzi nas dopiero to, co ukryte, nieoswojone, i poza obrazem. Temu wszystkiemu właśnie Lacan przypisuje spojrzenie, czyli to przykuwa i nęci wodząc na pokuszenie. Pochodzi ono od bezkształtnej rzeczywistości niepojmowalnej i nieprzedstawialnej, tej z drugiej strony ekranu.
Jeszcze Lacan, na swoich słynnych wykładach, mówił o tym, że choć tylko niektóre dzieła sztuki posługują się strategią &ompe – loeił, to cała sztuka oswaja spojrzenie rzeczy (dompte-regard). Dziś jednak pojawiają się coraz silniejsze głosy konstatujące, iż sztuka ostatnich lat porzuca swe zadanie domtpe-regard i staje się próbą przejścia na drugą stronę ekranu, usiłując dotknąć tego, co starsze od podmiotu, nie reprezentowalne, nie kodowane, i nie ujęte w ryzy widoku.
W martwej naturze tkwi również możliwość przekroczenia, jednakże ścieżka ta, choć wygląda znajomo, jest właściwie bezdrożem nieoczekiwanego i niebezpieczenego zarazem.
MONIKA BAKKE