czwartek, 5 sierpnia otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

ul. Szyperska 2/6-8, 61-754 Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Anna Tyczyńska

Tekst Moniki Bakke

Selene

Grecka Selene i rzymska Luna to kobieta. Czuwa nad snem dziecka, sprzyja alchemikom i wszystkim pogrążonym w fantazjach snu i szaleństwa. To również pośredniczka między niezmiennym Kosmosem i zmiennym życiem ziemskim, odliczająca czas oceanom i kobietom. Sama wędrując przez kwadry, wspomaga tułaczy i pielgrzymów.

Pamiętamy, jak gdyby znów swym biegiem to wszystko miało się powtórzyć dziś. (R. M. Riike)

Pełnia / Opozycja

Magiczny blask Selene nie jest właściwie świeceniem, o raczej dotykaniem. Energiq tego dotyku Luna napełnia ciała ludzkie, zioła i nabrzmiewajqce powierzchnie wód. Zostawia ślad w postaci mocy dotykanych i odwiedzanych miejsc – mocy sekretnego znaczenia bezpośredniego kontaktu.
Obiekty Anny Tyczyńskiej – a właściwie moc ich znaczenia – rodzą się również z dotyku. Artystka poleruje, oblewa, owija, oswajając kształt i nadając wyraz. Lunarne duchy i czary tu pojawiają się w nieco alchemicznej formie. Poprzez podgrzewanie, wytrawianie, topienie artystka wydobywa nowe sensy, nowe kształty, nowe stany. Ostrożna jest jednak ta alchemia, bez bulgoczących retort i nadziei na złoto. Oszczędna forma prac Tyczyńskiej jest raczej nachyleniem się nad jakimś procesem, fragmentem czegoś, o czym nawet jeszcze nie wiemy.

Transformacja ta jest nasycona cierpliwością oczekiwania. Podobnie bowiem jak blask lunarny sprzyja tworzeniu się rosy, rośnięciu pereł i tworzeniu się szlachetnych kamieni, tak też nasycają się znaczeniem zwyczajne materie, które wykorzystuje artystka.

I kwadra – II kwadra

Luna malejąc nie ginie, lecz zawoalowuje się; skrywa się w cieniu. Jest jakby przejściem – umieraniem lub wejściem w dziedzinę podświadomości. To, co niegdyś jawne, ma teraz sens wspomnienia, zakrycie zaś jawi się niczym marzenie senne -w sobie wyłącznie właściwy sposób. Sen śniony samotnie staje się odkryciem własnego spotkania z tajemnicą – momentem dotknięcia Natury.
Ukrycie interesuje Tyczyńskq bardziej niż ujawnienie tajemnicy. To jakby przyznanie, że wielka tajemnica dla nas nie istnieje, jest tylko proces woalowania i odsłaniania jako rytmu istoczenia się Natury. Zakrycie zaś ma przede wszystkim sens przechowywania.
Szklane pudełka – schowki zbudowane przez artystkę podkreślają zakrycie, owinięcie i przechowanie. Same jednak raczej coś ujawniają i chronią niż skrywają.

Nów / Koninkcja

Koniunkcja Luny i Heliosa – tak przecież różnych od siebie – nie uwidacznia (oświetla) ich cech, jak to czyni opozycja, lecz powoduje mroczny zamęt. Luna pogrąża się w ciemnościach nocy i nastaje archaiczny czas niebezpieczeństwa, zniknięcia, śmierci i niespełnienia. To okres powstrzymywania się od podejmowania decyzji i czynienia planów. Pozostaje wyłącznie przeczucie o istnieniu Luny jako o dalekiej krainie, gdzie przechowywane jest wszystko, co zmarnowano na Ziemi: stracony czas, roztrwonione bogactwo, niedotrzymane przyrzeczenia, niewysłuchane modlitwy, daremne łzy, bezowocne próby, nie spełnione marzenia, płonne nadzieje, próżne chęci” (W. Kopaliński).
Luna – jest wówczas właściwie tęsknotą rozproszonq pod gwiaździstym niebem.

III kwadra IV kwadra

Proces postępuje, cykl dopełnia się – trzeciego dnia Luno powraca – odradza się;
gotowa do gry z płynami ziemi i ciała. Przyciąga oceaniczne tonie i burzy krew żylną;
wpływa na cykl kobiecy i humory” ciała. Miara czasu wypełnia się, a przypływ fluidów ustala nową granicę między wnętrzem i zewnętrzem, między wodą i lądem, między tym, co indywidualne i kosmiczne w swoim wymiarze. Ciecze katalizują naturalne procesy, przemaczają, przeciekają, wsiąkają w głąb. To właśnie one kapią z ludzkiej świadomości i woli, torując drogę ciału wpisanemu w porządek kosmicznego cyklu. Są jego koniecznością.

Dłonie i stopy nabrzmiewają – budzi się kobiecy obłęd, któremu Luna nadaje sens. Ponownie zaczyna się odliczanie…

Pamiętamy, jak gdyby znów swym biegiem to wszystko miało się powtórzyć dziś. (R. M. Riike)

MONIKA BAKKE, Paryż 1997

Magdalena Kardasz – NOWY ROMANTYZM DUSZY LUDZKIEJ

Anna Tyczyńska rysuje „wewnętrzne pejzaże”. Rysuje, bo wszystkie jej prace opierają się na rysunku. Artystka pokrywa nim ściany, elementy architektoniczne, stworzone przez siebie rzeźby-obiekły, buduje rysunkowe instalacje. Jej wystawy w całości aranżują wnętrze ekspozycyjne. Rysunek wychodzi w przestrzeń galerii uwypuklając ja, lub fałszując. Czasem jest traktowany dekoracyjnie.
Artystka z przymrużeniem oka rozważa problemy konstrukcyjne – kolumny wieńczy kruchymi kieliszkami; bawi się przestrzenią i ciężarem – papier mache udaje u niej spiż czy marmur. Swoje instalacje składa z elementów o silnym zabarwieniu symbolicznym, lecz często przekornie zmienia ich znaczenie i funkcję. Jej winne grona są ogromne i ulepione z papieru, monumentalny, jak starożytny pomnik – kot przyozdobiony deseniem w polne dzwonki. Postaci z „wysokiej” kultury mieszają się z atrybutami kiczu, jak jelenie czy gołąbki ze wstążkami w dziobkach.
Lata 80-te wniosły do sztuki ironię i dystans wobec wartości Nie należało łatwo poddawać się wzruszeniom. Dominowało przekonanie, że świata nie można zmienić. Można najwyżej komentować jego szaleństwa. Taka postawa nie gwarantuje jednak, że staniemy się szczęśliwsi. mądrzejsi, czy bardziej wolni.

Anna Tyczyńska buduje dla siebie i odbiorców swej sztuki „bezpieczne miejsca w świecie”, enklawy leżące pomiędzy domeną intuicji i wiedzy, nieba i ziem odtwarza szczęśliwe ogrody dzieciństwa. Prace jej balansują pomiędzy rzeczywistością i baśnią i odczytywać je należy raczej z pomocą wrażliwości niż intelektu. Mają one wprowadzić odbiorcę w specjalny nastrój zbliżyć go do tajemnic niepojmowanych rozumem

Aby ten cel osiągnąć artystka świadomie używa środków wyjętych z postmodernistycznego arsenału, żongluje konwencjami i symbolami podkreślając sztuczność sztuki. Zawsze jednak zabawa ironia czy pastisz są „życzliwe”, nie przekształcają się w szyderstwo. Dzieje się lak dlatego, że na dnie lej gry tkwi romantyczne pragnienie i nadzieja odkrywania tajemnicy, jaką jest sztuka. Dlatego twórczość Anny Tyczyńskiej nazwałabym świadomą, życzliwą, postmodernistyczną zabawą. Zabawą traktowaną serio.

Recenzja – DWANAŚCIE TAJEMNIC

W Arsenale rozpoczęta się we wtorek wystawa Anny Tyczyńskięj – artystki urodzonej w Warszawie, ale związanej z Poznaniem. W 1990 r. ukończyła tu PWSSP, rok później rozpoczęta pracę dydaktyczną.
Prace, które pokazywane są w Arsenale, wykonano ze szkła i metalu. Precyzyjne w formie i bardzo starannie wykonane, zdają się nawiązywać do klasycznych form. Prostota i swoiście budowana metafora budzi skojarzenia z pracami Izabelli Gustowskięj. Choć obie artystki różni konstruowanie znaczeń, podobny jest stosunek do formy i wydobywanie jakości użytego materiału.

Anna Tyczyńska brała wcześniej udział m.in. w wystawie prezentującej sztukę kobiet, której trzecia edycja odbyła się w Poznaniu w 1992 r. Wystawa jest zatytułowana 12 księżyców” – ich odkrycie we wnętrzach Arsenału pozostaję w gestii widza.

EMKA

archiwum

Aurora
Michael Wittassek
30.04 — 30.05.2021
Polityka cyborgów
9.04 — 30.05.2021
AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020