poniedziałek, 26 lipca dzisiaj nieczynne
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Eugeniusz Markowski


Informacje o wystawie

Eugeniusz Markowski urodził się w 1912 roku w Warszawie. Studiował w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Tadeusza Pruszkowskiego. Dyplom w 1939 r. Brał udział w kampanii wrześniowej i walczył w obronie Warszawy. Od 1940 roku do końca 1955 roku przebywał za granicą. W tym czasie pracował krótko jako dziennikarz, a następnie dyplomata we Włoszech i Kanadzie. Był członkiem „Libera Associazione Arti Figurative” we Włoszech, brał udział w wystawach tej grupy oraz w wystawach rzymskiego „Art Clubu”. W Rzymie pracował także jako scenograf w Teatro delle Arti. Po powrocie do kraju w latach 1956-1969 pełnił funkcję dyrektora Biura Współpracy Kulturalnej z Zagranicą w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Od 1970 roku pracował także w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Miał ponad 50 wystaw indywidualnych w Polsce, Belgii, Niemczech, Brazylii, Francji, Szwecji i we Włoszech. Brał udział w ponad 100 wystawach zbiorowych sztuki polskiej, w tym w wystawie „1000 lat sztuki polskiej” w Royal Academy of Arts w Londynie w 1970 r., a także w wystawach w Tokio, Meksyku, Rzymie, Pekinie, Sztokholmie, Kolonii, San Paulo, Moskwie, Adelajdzie i Nowym Jorku. Prace w wielu kolekcjach muzealnych i prywatnych na całym świecie. Mieszka i tworzy w Warszawie. Jego dynamiczne w formie i kolorze obrazy wyrastają z ekspresjonizmu, wyrażają oryginalną wizję egzystencji człowieka opartą i język symboli i metafor.


Mariusz Rosiak Teatr wyzwolonych żywiołów

Eugeniusz Markowski powiedział kiedyś: Przy pomocy swojej pasji malarskiej wyrażam pasje ludzkie, i jest to chyba najbardziej lapidarna formuła jego sztuki. Sztuki, która w swojej dojrzałej fazie zachowuje wciąż młodzieńczą witalność i werwę. Ale pierwszą pasją Markowskiego, absolwenta warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych z 1939 roku stało się życie, które poznawał w tragicznych okresach historii, w wielu rolach, na styku różnych kultur, w różnych szerokościach geograficznych. O tym zaświadcza jego biografia. l to w jakiś sposób uwierzytelnia prawdę i autentyczność jego sztuki, której głęboki sens odkrył już w latach 40-tych Enrico Prampolini.

Mówmy o Markowskim albo o gwałtowności kolorystycznej na usługach ekspresji.

W tym sensie na przestrzeni ostatniego półwiecza malarstwo Markowskiego ewoluowało w sposób zupełnie naturalny, nie poddany ciśnieniom mody i strategiom tworzenia jakichś zbiorowych frontów artystycznych. Jakkolwiek w pewnych aspektach mogło wydawać się zbieżne z dążeniami innych artystów, jak choćby Dubuffeta. Skala używanych środków uległa jakby zawężeniu, ale prowadziło to do wzmożenia i wyostrzenia ekspresji, rozluźnienia rygorów ograniczających swobodną manifestację własnych przeczuć i obsesji. Odnosiło się to do tradycji sztuki, własnych przyzwyczajeń, gorsetu stereotypów myślowych własnego czasu i miejsca. Markowski oczyszczał powierzchnie swoich obrazów i rysunków z treści przypadkowych, elementów dekoracyjnych. Wzmagała się determinacja kreowania własnego świata znaków i znaczeń, w którym sacrum odnajdywało się w profanum, wielkość w upadku, radość w cierpieniu. Forma stawała się coraz bardziej lapidarna, charakterystyka postaci i sytuacji – w jakie uwikłany jest świat przedstawiony Markowskiego właściwie od samego początku – coraz bardziej celna i przejmująca. Markowski z coraz większą dezynwolturą – formalną. kolorystyczną, narracyjną – opisywał i opisuje nadal świat wyzwolonych żywiołów ludzkich. Tworzy konsekwentnie coś na kształt teatrum obnażonego człowieka. Obnażonego dosłownie i w przenośni. To, co estetyczne przenika się z tym. co etyczne. Nagość z potrzebą odkrycia prawdy, akt miłosny z aktem poznawczym, brutalność z czułością.
Dzisiaj twórczość Markowskiego należy już do klasyki polskiego malarstwa, choć w latach 80-tych na fali nowego ekspresjonizmu odkryto go na nowo jako jednego z duchowym patronów sztuki tego czasu. Być może czas ten pozwolił także lepiej i głębiej odczytać jego twórczość. Ale szybko okazało się, że Markowski jest w swoim malarstwie bardziej niepoczytalny i dziki niż najbardziej radykalne i wywrotowe malarstwo młodych.

Artysta imponował nie tylko konsekwencją i qualitĂŠ swojej sztuki, ale również coraz bardziej przejmującym wyostrzeniem wizji, w których egzystencja i esencja osiągnęły rzadko spotykaną jedność. Markowski – i to jest ważne – nigdy bowiem nie moralizował na temat kondycji człowieka. Ujawniał jedynie pasje i namiętności, które są motorem jego działania. Osiągnął archetypiczną czystość przedstawień, nierzadko na kanwie ikonografii mitu czy symbolu. Jako kontrapunkt pojawił się również malarski cytat – zdanie zapożyczone po to. aby nasączyć je własną treścią i własną temperaturą emocjonalną.

Według Markowskiego prawda o człowieku ujawnia się w tym, co w nim prymarne, czyste, dzikie. Historia człowieka to kilka tysięcy lat, w ciągu których tak samo cierpiał, kochał, nienawidził, zachwycał się. Kultura i cywilizacja tworzyły jedynie kamuflaż dla tej niezmienności ludzkiej zamkniętej w świecie tych samych zmysłów. Same przeżycia nie są zatem czymś wyjątkowym. O ich wyjątkowości decydować może jedynie ich intensywność i intymizm. I w tym sensie sztuka Markowskiego osiąga jedność treści i formy, tak jak świat przedstawiony jego obrazów jedność grzechu i oczyszczenia.

Dotyczy to zarówno obrazów, jak i rysunków Markowskiego z lat ostatnich. Do głosu dochodzi w nich i wybujała erotyka, i drastyczna brutalność, i zachłanność nieokiełznana… Powtarzające się układy kompozycyjne, sceny, motywy i postaci wzmacniają przesłanie tej sztuki. W pewnym sensie jeden obraz tłumaczy drugi, wynika z niego i powoduje kolejny. Podobnie rysunki, w których redukcja środków artystycznych nie po raz pierwszy w dziejach sztuki przyniosła efekt zdumiewający osiągniętym wyrazem. Te „malowane” właściwie szerokimi pociągnięciami pędzla rysunki na folii i na papierze – z reguły dużych formatów, czasem nawet wykraczających poza charakterystyczne dla Markowskiego formaty płócien – uderzają nie tylko pozorną skromnością użytych środków, nie tylko zwięzłą i ekscentryczną formą, w której pobrzmiewa nuta posępnej groteski, ale przede wszystkim totalnym zaangażowaniem w kreowanie tej wizji świata, której Markowski jest wierny od początku. Temperatura pracy nad obrazem czy nad rysunkiem osiąga swoje apogeum. Wizja staje się summą.


W Arsenale emocje

BEZ, Gazeta Poznańska 22/23 10. 1994

Galeria Miejska Arsenał prezentuje rysunki i obrazy Eugeniusza Markowskiego oraz „Emblematy”, obiekty rzeźbiarskie Grzegorza Kłamana. Pierwszy z artystów, senior polskich plastyków przy pomocy swej sztuki malarskiej stara się „wyrazić pasje ludzkie” – jak powiada. Jego prace zachowują wciąż młodzieńczą witalność i werwę. Opisują świat wyzwolonych żywiołów ludzkich.

Prezentowane równolegle w „Arsenale” obiekty młodego artysty z Wybrzeża, Grzegorza Kalmana, wywołują innego rodzaju zaskoczenie graniczące z szokiem. Oto bowiem artysta najpierw w swoim stalowym „Fundamencie” ukrył akwarium z zatopionymi w formalinie częściami ciała? mięsa?, po czym (już dosadniej i dosłowniej) w stalowej konstrukcji zatytułowanej właśnie „Emblematy” w szklanych naczyniach zawiesza na wewnętrznych ścianach mózg ludzki i wątrobę! Po drodze mijamy jeszcze trzy stalowe ramy zatytułowane „Kathabasis” wykładające się jako odejście, wycofanie się, w których w formalinie znajdują się ucho, oko i język. Czy to jeszcze sztuka? BEZ


Więcej niż nowi dzicy

Olgierd Błażewicz, „Głos Wielkopolski”, 17.10.1994

Malarstwo, zdecydowanej większości naszych współczesnych artystów, nosi przemożne piętno czasu, w którym powstało. A więc gry w aktualne konwencje, trendy i kierunki w sztuce. O tym, że uleganie modzie może być tak bardzo złudne artysta najczęściej przekonuje się dopiero wówczas, gdy zostaje zaproszony do pokazania się na dużej retrospektywnej wystawie. I oto nagle ma przed sobą artystyczny bigos, przegląd wszystkich kolejnych kierunków w sztuce. Ale jego samego tam nie ma.
Przeciwstawieniem takiego podejścia do sztuki może być eksponowane obecnie w Galerii Miejskiej w poznańskim Arsenale malarstwo Eugeniusza Markowskiego. Tak jak malował w latach pięćdziesiątych, tak i maluje teraz. Wówczas jednak był tym „brzydkim kaczątkiem” polskiego malarstwa, odmieńcem, outsiderem. Teraz jednak ten typ i rodzaj ekspresji jaki jego malarstwo reprezentuje, jest bardzo na topie, i w tym kontekście cytowana przez Mariusza Rosiaka w katalogu wystawy opinia z lat czterdziestych Enrico Prampoliniego „Mówimy o Markowskim albo o gwałtowności kolorystycznej na usługach ekspresji” ma swoją wymowę.

Na obrazach sędziwego malarza (rocznik 1912) mamy przed sobą dzikich faunów na koniach, groteską podszyte sceny erotyczne, pełne ekspresji sceny i postacie z jakiejś nie kończącej się kawalkady. Siła i ekspresja koloru zdumiewa na tych obrazach. „Nowi dzicy” też tak starali się malować. Ale u nich to była jakby tylko forma. A u Markowskiego jest coś więcej.

Z obrazami Eugeniusza Markowskiego skojarzona została w Arsenale wystawa instalacji Grzegorza Klamana. Wchodząc tutaj widz ma przed sobą potężne konstrukcje ze stali, w których umieszczone zostały gabloty ze szczątkami ludzkimi. To oczywiste, że artysta chce nas poruszyć i sprowokować jakieś doznania metafizyczne. Świadomie przekracza pewne normy kulturowe i przyzwyczajenia. Ma to robić wrażenie, i robi. Sztuka ma teraz prowokować i chce też programowo zacierać granice między sztuką, a rzeczywistością. Ale gdzieś przecież są jakieś tego granice. Czy wątroba ludzka może być dziełem sztuki?

archiwum

Aurora
Michael Wittassek
30.04 — 30.05.2021
Polityka cyborgów
9.04 — 30.05.2021
AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020