wtorek, 13 kwietnia otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Edmund Łubowski


Informacje o wystawie

Wystawa zmarłego w 1993 roku malarza przypominająca jego twórczość obrazami z lat 80- i 90-tych. Wiele prac pokazanych zostało po raz pierwszy. Łubowski studiował w l. 1935-39 w poznańskiej Szkole Sztuk Zdobniczych, a po wojnie otrzymał dyplom w pracowni prof. J. Wronieckiego w PWSSP. Wystawiał od 1948, uczestnicząc w przeszło 70 wystawach zbiorowych. Zrealizował 9 wystaw indywidualnych, w tym 5 w RFN.


Ryszard K. Przybylski: POCHWAŁA MALARSTWA

Czym może być malarstwo? Poznawaniem otaczającego świata? Refleksją nad sposobem postrzegania? Zadumą nad różnicą między postrzeganiem właśnie a widzeniem? Rozeznawaniem w sobie, w swej jaźni klisz, pozwalających na identyfikowanie później widoków z przypisywaniem im sensem? Grą światła i cienia? Spiętrzeniem ujęć walorowych? Fascynacją kolorem? Tworzeniem kompozycji? Kreowaniem iluzji? Budowaniem przestrzeni? A może po prostu wytwarzaniem pięknego przedmiotu?

Bez wątpienia, malarstwo może być tym wszystkim, i z pewnością jeszcze czymś więcej. Nie zawsze jednak zdajemy sobie z tego sprawę. Nieczęsto bowiem znajdujemy się w sytuacji, która zmusza nas do zasadniczej refleksji. Z reguły zwraca się naszą uwagę na określony aspekt tworzenia. Wydobywa się pewien szczególny jego rys. Eksponuje cechę wyróżniającą dane poszukiwanie spośród innych. Malarstwo Edmunda Łubowskiego zmusza nas wszelako do gruntowniejszych przemyśleń. Do zastanowienia się nad istotą odwiecznych potrzeb tworzenia przez jednych i oglądania przez drugich wizerunków powstałych z barwnych plam.

To, co zwraca natychmiast moją uwagę w pracach Łubowskiego, sprawdza się do właściwości, która na pierwszy rzut oka z samym malarstwem wydaje się nie mieć niczego wspólnego. Myślę jednak, że wcale tak nie jest. Chodzi mianowicie o akceptujący stosunek twórcy do podejmowanych czynności. O przydawanie im już niejako a priori sensu, i właśnie taka postawa czyni z samego tworzenia i z jego efektów wartość. Dla Łubowskiego malowanie nie jest bowiem jedną z wielu możliwych do wykonania czynności, malarstwo zaś jest dziedziną dającą się porównywać z innymi. To w pełni świadoma jego pochwała. Malarstwo nie jest zatem utożsamiane z atrybutami dającymi się odnieść do czysto technicznej sfery, ale organicznie pozostaje związane z aksjologią.

Jeśli zaś problem zostaje tak ujęty, wtedy przyjdzie uznać też, że wyraża ono jakieś zasadnicze i trudne do wyrażenia jakości, że stara się dotrzeć do doświadczeń pierwotnych, aczkolwiek dla nas fundamentalnych, które zostały później przesłonięte innymi, zapewne nie mniej ważnymi, ale fałszującymi wcześniejsze przeżycia. Cóż w nich zostało ukryte, co zamazane? Rodzaj naszej wrażliwości na świat, na jego kształty, czy barwy? I czy dotyczy każdego z nas z osobna, czy wszystkich razem? Czy wiąże się z czasem historycznym, czy go przezwycięża? Tak, chodzi tu o pytania o mit i jednocześnie o mityczne pytania. Dlatego taki ich nadmiar, i dlatego zawodzi jakakolwiek próba ich systematyzacji. Nie można ich uporządkować. Jedno pociąga bowiem za sobą drugie, za drugim stoi trzecie i tak dalej. Zaskakujące mogą być konsekwencje pochwały malarstwa.

Postawione na wstępie pytania nabierają w tej sytuacji nowego sensu. Ewentualne odpowiedzi nie mają przynieść wszak kolejnej definicji malarstwa, po tak wielu nieudanych zresztą, próbach jej sformułowania. Prace Łubowskiego nie chcą przechowywać śladów analitycznych poszukiwań.

Bardziej utrwalają potrzebę całościowego ogarnięcia i świata, i ludzkich w nim doświadczeń. Jednako ważne pozostaje wtedy to, co się widzi oraz jak się widzi; ale w ostateczności nie o widzenie też chodzi, lecz o bycie w rzeczywistości. Dlatego za tak samo ważne przyjdzie uznać studiowanie natury, co pracę nad kompozycją obrazu, bo w malarstwie, tak jak je rozumiał Edmund Łubowski zawsze chodziło o coś więcej.

Fascynujący jest trud artystów, podejmujących wciąż ten sam temat i starających się w efekcie znaleźć, a może stworzyć, takie rozwiązanie, które docierałoby z jednej strony do jego istoty, a z drugiej – wyrażało indywidualny rys, znamię tworzenia tego konkretnego człowieka. Wskutek realizacji podobnych zamierzeń wkraczają w obszar zdominowany przez sprzeczności. Obserwować je można także w malarstwie Łubowskiego. Prowadził on mianowicie niezwykle konsekwentnie studia nad pejzażem. Od bogatych fakturowo i zróżnicowanych kolorystycznie przedstawień doszedł w końcu do takich wizerunków, które zachowując jeszcze związek ze swym odniesieniem przedmiotowym, są już również autonomiczne i rządzić zdają się nimi nie prawa podobieństwa do otaczającej rzeczywistości, lecz zasady kompozycji obrazu. Im bardziej jednak stają się one autonomiczne, tym usilniej, co paradoksalne, docierają do istoty pejzażowego ujęcia, i chyba tak być musi. Znajdujemy się bowiem na obszarze sztuki. Tu może pojawić się tajemnica, i przeczucie czegoś, co nie daje się wyrazić,. przedstawić do końca.

Dlatego zastanawiając się nad malarstwem Łubowskiego czuję, że dałoby się zastosować do nich pojęcia przydatne do charakterystyki muzyki. W jego obrazach ,,współbrzmią” bowiem ze sobą rozmaite kolorystyczne „tonacje”. Napięcia zaś, jakie powstają między dwoma zróżnicowanymi układami barwnymi zostają na końcu przezwyciężone i panuje odtąd stan muzycznej ,,harmonii”. Jeśli pojawi się jednak dominanta kompozycyjna po jednej stronie płótna, to natychmiast zostaje ona „skontrapuktowana” jakąś malarską jakością po stronie drugiej.

Nie znaczy to naturalnie, że Łubowski nie podejmuje w swych pracach całej skomplikowanej problematyki malarskiej. Wręcz przeciwnie. Koncentrując swą uwagę na grze światła i cienia. Stosuje w tym celu niezwykle precyzyjnie technikę laserunku. W efekcie, w podobnych obrazach, jeśli mierzyć je stopniem analogii układów plam barwnych, osiąga tak różnorodne efekty świetlne: od rozmaitych stanów rozproszenia po maksymalną koncentrację, i właśnie tak różnorodne napięcia między światłem i cieniem wykorzystane zostają do kreowania iluzji przestrzeni.

Te tak autonomiczne obrazy nie są jednak do końca samodzielne. Wymagają ciągłego odnoszenia do człowieka i do nękających go problemów. Do pytań. Wciąż tych samych i tak samo nierozstrzygalnych. Do pytań o sens świata, który nieustannie nam się wymyka.

archiwum

AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020
Transmisje z rzeczywistości
Antoni Mikołajczyk
3.07 — 27.09.2020
Tymczas
Letnia Rezydencja Galerii Sandra
19.06 — 6.09.2020