wtorek, 20 kwietnia otwarte 12 — 19
Galeria Miejska Arsenał

Stary Rynek 6, Poznań
T. +48 61 852 95 02
E. arsenal@arsenal.art.pl

Godziny otwarcia:

Poniedziałek: nieczynne
Wtorek – Sobota: 12 — 19
Niedziela: 12 — 16

Franciszek Burkiewicz

Franciszek Brurkiewicz (1910-2002)

1925-1930 nauka w Państwowym Seminarium Nauczycielskim im. E. Estkowskiego,

studia w Państwowej Szkole Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Poznaniu (absolutorium na Wydziale Grafiki u prof. J. Wronieckiego w 1935 r.)

studia na Akademii Sztuk Pieknych w Warszawie (absolutorium 1939 r., dyplom w 1947 r.)

Tekst – Jarosław Mulczyński
Powodem zorganizowania obecnej wystawy jest długoletnia twórczość Franciszka Burkiewicza, obchodzącego w bieżącym roku 80-lecie urodzin. Artysta od 1920 r. związany jest z Poznaniem, dokąd przybył wraz z rodzicami z Berlina. Po ukończeniu polskiej szkoły powszechnej uczęszczał w latach . 1925-1930 do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego im. E. Estkowskiego, gdzie skrystalizowały się jego zainteresowania, przede wszystkim muzyczne (zaawansowany w grze na skrzypcach – od szóstego roku życia pobierał lekcje na tym instrumencie), a dopiero później plastyczne. Posiadając wykształcenie pedagogiczne, nie podejmuje jednak pracy w szkolnictwie i zostaje warunkowo (z powodu egzaminów praktycznych) przyjęty do Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Poznaniu, uzyskując w 1935 r absolutorium na Wydziale Grafiki u prof. J. Wronie-ckiego. W tym samym roku z inicjatywy profesora bierze Burkiewicz udział razem z innymi absolwentami wyprawie łodziami na Wołyń i Polesie. Przywiózł stamtąd wiele interesujących rysunków, na podstawie których powstały znane później drzeworyty.

Po roku przerwy w nauce, kiedy trudni się grafiką użytkową, zdaje w 1936 roku egzaminy do Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i w rekordowym czasie trzech lat kończy studia, uzyskując w 1939 r. absolutorium z kilkoma odznaczeniami; dyplom otrzymuje w 1947 r Godnym podkreślenia jest, że przez okres studiów był stypendystą Funduszu Kultury Narodowej Prezydium Rady Ministrów (1936-1939).

Istotnym wydarzeniem było w 1939 r. zakwalifikowanie Burkiewicza przez prof. S. Ostoję-Chrostowskiego w skład 10-osobowej grupy absolwentów ASP na wyprawę na Podole. Z inicjatywy rządu RP i władz uczelni powstał projekt wydania Teki ,,Podole”, pod kierunkiem prof. S. Ostoi-Chrostowskiego i Z. Kossak-Szczuckiej. Niestety wybuch wojny uniemożliwił zrealizowanie do końca zamierzenia. Z Podola przywiózł Burkiewicz bogaty materiał zabytkoznawczy w postaci szkiców i rysunków, co wykorzysta później w grafice.

W okresie wojny zawiesza prawie całkowicie działalność artystyczną; dzięki zbiegowi okoliczności rozpoczął pracę w „Deutsche Reichsbahn”.

Po wojnie zaangażowany został przez prof. J. Wronieckiego do pracy w reaktywowanej Szkole Zdobniczej, przemianowanej następnie na Państwowy Instytut Sztuk Plastycznych oraz przez Wydział Kultury WRN delegowany został do Muzeum Wielkopolskiego, jako pracownik naukowy w Referacie Rewindykacyjnym. Z chwilą powstania w Poznaniu w 1946 r. PWSSP rozpoczął wykłady i zajęcia m.in. z liternictwa, grafiki użytkowej, drzeworytu i rysunku. W latach 1963-1965 pełnił funkcję dyrektora w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Poznaniu.

Po rezygnacji z pracy w Liceum, odrzucił również propozycję rektora H. Polańskiego, dotyczącą zorganizowania w PWSSP Wydziału Grafiki. Od tego momentu nie był już Burkiewicz związany z żadną instytucją i zajął się wyłącznie pracą twórczą. Warto w tym miejscu jeszcze wspomnieć, że od 1945 r. poświęcił wiele miejsca pracy społecznej w Zarządzie Okręgu ZPAP, pełniąc różne funkcje.

Miarą dużej aktywności Burkiewicza jest udział w 377 wystawach na całym świecie, w tym 45 indywidualnych, otrzymanie ponad 40 nagród i wyróżnień, m.in. Nagroda Prezydenta Miasta Poznania w 1980 r. oraz wielu odznaczeń za działalność artystyczną, pedagogiczną i społeczną, m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Ilość sprzedanych ogółem prac sięga prawie 10 000 egzemplarzy i znajdują się w muzeach polskich i zagranicznych oraz w zbiorach prywatnych. * * *

Z 55-letniego dorobku artystycznego najbardziej charakterystyczny dla Burkiewicza jest drzeworyt, pokrewny mu linoryt oraz rysunek. Od początku swojej twórczości, pomijając może cykl grotesek i masek, wierny był pejzażowemu ujmowaniu rzeczywistości. Utrzymywał stały kontakt ze światem zewnętrznym, co wyrażał w różnorodnych jego transpozycjach – np. żywy i dynamiczny w postaci ekspresyjnych pejzaży z lat 30-tych, bardziej skupiony i nostalgiczny w nastrojowych pejzażach z okolic Poznania, bądź podpatrzony obiektywnym okiem wnikliwego obserwatora w realistycznych widokach miejskich i in.

Od końca lat 50-tych coraz więcej miejsca zajmuje w jego twórczości fantastyka i abstrakcja. Zaczyna przeważać olbrzymia wyobraźnia artysty i poszukiwanie nowych środków wyrazu, które wraz z doskonałym przygotowaniem warsztatowym dają w efekcie mistrzowską formę fantastycznych wizji. Jakby znudzony pokonywaniem twardej i surowej deski drzeworytniczej, ograniczony jej formatem, stopniowo porzuca tę technikę na rzecz miękkiego i „większego” linorytu, a przede wszystkim prac rysunkowych. Nie zrywa całkowicie z realizmem, kontrolując stale swój mariaż z wyabstrahowanymi i fantastycznymi formami. Przedstawia życie w wodach i dolinach aż po góry i dalekie horyzonty pełne chmur i powietrza. Wszystko przenika dziwnym światłem, dającym atmosferę niesamowitości i tajemnicy.

Prezentowane na wystawie obiekty pochodzą z lat 1985-1990 i są kontynuacją tych kosmicznych wizji. Przeważająca część prac to rysunki wykonane ołówkiem oraz tuszem za pomocą pędzelka i piórka. Tymi najprostszymi narzędziami posługuje się Burkiewicz po mistrzowsku, wydobywając z nich maksymalnie wszystkie walory i możliwości techniczne. Dobiera ołówków o różnej skali twardości, nawet do zupełnie sproszkowanych grafitów (rozprowadzonych tzw. fiszorkiem na powierzchni papieru), dzięki czemu otrzymuje różne gradacje czerni, szarości i bieli; od miejsc bardzo zagęszczonych. ciemnych, przez półtony, aż do pustych białych plam pozostawionych na papierze („Tego nas nauczył człowiek”); w innych przypadkach jest to subtelna materia, jakby prześwietlona powłoka o prawie przeźroczystych punktach (,,Flora I”, „Decydent”). Bardziej zdynamizowane pod względem fakturowym, choć nie wyłącznie, są rysunki wykonane tuszem, od zupełnej czerni (silne kontrasty z bielą – „Nietoperze”), do lawowanych, rozwodnionych o łagodnie rozłożonych światłach i cieniach („Trofea”, „Boję się myszy”, Kukła z „Tapy” Wyspa Wielkanocna”),

Wykorzystuje również naturalną fakturę papieru akwarelowego (tzw. grain) – farba nie wnika w zagłębienia, które pozostają białe, nadając rysunkom nierealną mgiełkę, lekkość („Dlaczego mnie mordujecie?”).

W poszukiwaniu motywów formalnych nieobce są Burkiewiczowi monotypie, które powstałe na zasadzie przypadku i dowolnego wyboru stanowią pretekst do budowania nowych jakości między bielą i czernią. Z monotypii wyrastają często pierwsze kształty, najpierw abstrakcyjne, dalej przechodzące w bardziej realne, by znowu zerwać z nimi i kontynuować abstrakcyjny wątek. Jedyną monotypią uzupełnioną tylko nieznacznie jest „Pejzaż fantastyczny”; najczęściej zlewają się z rysunkiem w jednolitą całość.

Trudno właściwie nazwać precyzyjnie wszystkie niuanse odcieni bieli, szarość i czerni. Wszelkie określenia stają się niewystarczające wobec ich różnorodności i bogactwa. Odnieść można wrażenie, że biało-czarny rysunek już Burkiewiczowi nie wystarcza i dlatego niektóre prace powstają w całości w wersji barwnej (najwięcej olejnych na tekturze oraz gwasze). Używa najczęściej kolorów czystych i nasyconych, przyporządkowując bielom i szarościom odpowiednią barwę, albo po prostu bawi się kolorem, wypełniając farbą poszczególne fragmenty kompozycji, w oczekiwaniu nowych, artystycznych jakości („Fantazje architektoniczne I-III”, „Nad zatoką”, „Organy”); niekiedy są to tylko częściowe uzupełnienia kolorową kredką. Traktując kolor płasko, nadaje pracom wymiar plakatowy, pozbawiając ich przestrzenności („Kot i ptaki”, „Coreidae”), w przeciwieństwie do wersji biało-czarnych. Wykorzystując z kolei barwę „miękko”, z modelunkiem, zachowuje trójwymiarową formę rysunkową („Gąbka i ryby”).

Za pomocą opisanych wyżej środków i narzędzi tworzy Burkiewicz coś na kształt plansz – koncepcji scenograficznych, samoistnych struktur, które są ucieleśnieniem głębokich pokładów wyobraźni artysty. Najciekawsze, jak się wydaje, są te rysunki, które kontynuują od strony kompozycyjnej linoryt z 1971 r. pod tytułem ,,Ażurowa wieża”. Do nich można zaliczyć m.in. „Nadzorcę”, ,,Ciężki jest ten świat”, „Będę się bronić przed zagładą”; charakteryzuje je piętrząca się do góry forma, rodzaj autonomicznego organizmu o ornamentalnych i przenikających się wraz z masami powietrza członach. Artysta nie pokrywa całej powierzchni rysunkiem, pozostawiając wokoło biel papieru, z której niczym reliefy, lub przestrzenne rzeźby ,,wyskakują” organiczne kompozycje, przypominające formy kwiatowe (drzewa?). Czasami w tle tych przedstawień towarzyszy motyw słońca, jak echo powtarzające się w serii prac pod tytułem „Słońce I-IV”, dla pełnego oddania wielkości natury. Burkiewicz stara się dotrzeć do najdrobniejszego kształtu, do najmniejszej komórki otaczającej nas przyrody. W swoich poszukiwaniach dochodzi do form wyabstrahowanych i, jak gdyby dla zrównoważenia, wplata w nie realistyczne motywy, oddane z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegół. Są to m.in. akty kobiece („Wzgardzona”, ,, Omotana”), postacie historyczne („N.B.”, „Paganini”), dzieła architektury i sztuki minionych epok i cywilizacji („Ostre łuki”, „Gotyk”), egzotyczne typy ludzkie („Jawa”, „Jeden z rezerwatu”, „Dziewczę z Bali”), a także elementy ze swojej wcześniejszej twórczości, jak prawosławny krzyż ze szkicownika „Wspomnienie z Wołynia”), maski („Znaki zodiaku”), lub żydowski nagrobek z Podola („Nagrobek żydowski w Podhajcach”). Można przypuszczać, że Burkiewicz nie chce zerwać z realnym światem i wciąż do niego powraca, mimo, że stylistyka jego prac ciąży ku abstrakcji i fantazji. Łączy zatem dwa światy, scalając je w jedność. Ten splot występuje również w warstwie ikonicznej rysunków o problematyce ekologicznej, przejawiających troskę o przyszłość otoczenia, w którym tak głęboko tkwią korzenie jego sztuki. Przedstawia różnorodne zwierzęta razem z bujną roślinnością, nadając tym obrazom wymowne tytuły: „Jeszcze jesteśmy wolni”, „Ludzie nie zabijajcie nas”, „Dlaczego zabili białego delfina?” i in.

Biorąc pod uwagę całokształt sztuki Burkiewicza, jest to swoiste novum, że z obserwatora codziennych wydarzeń stał się ich komentatorem („Wróg aborcji”, „Rzecznik prasowy rządu”, „Po-główkuję – do Guinnesa trafię”). Wprowadzone wątki literackie przybierają czasami wymiar humorystyczny („Dolarowiec”, ,,Horoskop”, „Wszystkie mrówki połknę”), lub są zwykłą anegdotą, którą autor pozostawia do odczytania odbiorcy („Fryzury prymitywne i fryzura modna”, „On nas połknie”, „Ludzie i zwierzęta”). Podkreślenia jednak wymaga, przy omawianiu tych prac, że jakkolwiek bogata byłaby ich warstwa znaczeniowa, artysta ceni w nich najwyżej biegłość warsztatową i pewność ręki w operowaniu formą.

W okresie 1985-1990 powstało także kilka drzeworytów i linorytów, które prezentowane są na wystawie. Kiedy w 1973 Burkiewicz zawiesił działalność graficzną, wydawało się, że całkowicie pochłonął go rysunek, a jednak po kilkunastu latach powraca do drzeworytu i już na marginesie swojej twórczości rysunkowej tworzy w tej technice graficznej. Większość rycin, podobnie jak obrazów, powstaje na podstawie wcześniejszych rysunków. Zatem i tu kreowany przez artystę świat przesiąknięty jest fantastyką. Twórca, jak dawniej, daje popis swoich rytowniczych umiejętności; od delikatnych, gęstych żłobień, tworzących siatkę białych i czarnych punktów („Wyspa Wielkanocna”, „Pokłady”), przez „miękkie” i płynne, przenikające się abstrakcyjne linie („Żywioły”), aż do szkicowo potraktowanego, o rozłożystych płaszczyznach linorytu („Nad zatoką”).

Burkiewicz nie należał nigdy do twórców stricte awangardowych, zachłystujących się nowoczesnością i „wyprzedzających” swoją epokę. Odrzucał również wikłanie się w teoretycznych problemach sztuki. Jego twórczość wyrosła z przedwojennych tradycji precyzyjnego rysunku i dobrego rzemiosła artystycznego i tak obranej drogi Franciszek Burkiewicz nigdy nie porzucił, o czym możemy się przekonać oglądając jego prace.

Nowatorzy i wizerunki Krystyny, Głos Wielkopolski, listopad 1990
Gdy na początku lat sześćdziesiątych rozpoczynałem w „Głosie” obowiązki recenzenckie, Franciszek Burkiewicz był już artystą znanym, dojrzałym i zaliczonym już wówczas raczej do twórców starszej generacji. Potem dopiero szeroka falą pojawili się młodzi poznańscy graficy, ale po latach gdzieś zapadli się, rozpłynęli i zniknęli z sal wystawowych Poznania. I no dobra sprawę z całej tej tak mocnej w latach sześćdziesiątych grafiki poznańskiej, na placu gry ostał się właściwie tylko on. Franciszek Burkiewicz nadal bowiem wystawia, nadal pracuje, i nadal jest chyba w pełni sił twórczych. I w przeciwieństwie do swych kolegów nie przepuszcza żadnej okazji aby przypomnieć nam o swoim istnieniu.

W salach poznańskiego „Arsenału” otwarta zostało właśnie kolejna – która to już – indywidualna wystawa jego grafiki i rysunku. Tym razem ma ona wymiar szczególny, jako że uhonorowane nią zostało 55-lecie jego pracy artystycznej oraz 80-lecie urodzin. Nestor poznańskiej grafiki może być istotnie wzorem aktywności” twórczej i pracowitości dla młodych. Nie zdecydował .się z taj okazji – tak jak wielu to uczyniłoby – no retrospektywną wystawę całokształtu swej twórczości, lecz na wybór najciekawszych prac z kilku minionych lat, dzielących nas od poprzedniej ekspozycji jego grafiki w tej galerii. A przygotowując ją stanął przed nieznanymi raczej młodym grafikom dylematami; jakiej dokonać selekcji, skoro do pokazania jest aż 500 rysunków, grafik i obrazów. W końcu mistrz zdecydował się na 130 prac. A potwierdzają one, że jeśli bezbłędnie opanowało się rzemiosło graficzne, to się tego kapitału nie traci. I rysunki i grafiki Franciszka Burkiewicza nadal zadziwiają nas swą precyzją oka i dłoni oraz dużą kulturą graficzną.

Z wystawą prac skojarzony został w „Arsenale” duży pokaz nieobecnej od dawno w taj galerii i w Polsce, Krystyny Piotrowskicj. Motywem przewodnim jej sztuki od lat jest na różny sposób przetwarzany i transponowany własny wizerunek. Tym razem są to wielkoformatowe, przywodzące na myśl ryty naskalne, rysunki no woskowanym papierze. I trzeba przyznać, że to świetnie przestrzennie zaaranżowana ekspozycjo robi duże wrażenie. Ma swój rytm wizualny i ma też własny wyraz.

Trzecim bohaterem artystycznego Poznania w „Arsenale” jest dobrze tutaj od lat znany malarz również sędziwy, Eugeniusz Markowski. Jego zdecydowanie ekspresjonizmem i groteską podszyte obrazy, mogą być dla nas znakomitym przykładem wierności własnej koncepcji sztuki i konsekwencji; Dość pozorne chyba i przypadkowa podobieństwo jego malarstwo do aktualnie modnej neoekspresjonistycznej sztuki, niech nikogo nie wprowadzi w błąd. Eugeniusz Markowski, zawsze jak sięgam pamięcią wstecz, tak malował. Chociaż przed laty jego obrazy, bardziej może nas szokowały i intrygowały niż teraz…

OLGIERD BŁAZEWICZ

archiwum

AMZN
Tytus Szabelski
29.01 — 28.03.2021
Bieguny. Dialogi młodych: INNY – edycja 4.
edycja 4.
19.02 — 28.03.2021
Biennale Grafiki Studenckiej
XII edycja
5 — 28.03.2021
wernisaż: 5.03.2021, g. 18.00
Nowa Kolekcja
27.11.2020 — 28.02.2021
Brzeginki
Justyna Górowska
9.10 — 10.01.2021
Magiczne zaangażowanie
18.09 — 15.11.2020
Transmisje z rzeczywistości
Antoni Mikołajczyk
3.07 — 27.09.2020
Tymczas
Letnia Rezydencja Galerii Sandra
19.06 — 6.09.2020