6. Biennale Fotografii Fotografia/Ideologia/Polityka - katalogi
Przy okazji wystawy wydanych zostało 5 katalogów - jeden poświęcony całemu Biennele Fotografii oraz cztery poświęcone wystawom:
- Uroki władzy (o władzy rozproszonej, ideologii i widzeniu)
- Od problemu symulacji do “nowego symbolizmu”. Aspekty fotografii z początku XXI wieku
- Kłopotliwe obrazy
- Weltpanorama
6. Biennale Fotografii
Fotografia/Ideologia/Polityka
katalog ogólny
redakcja: Zofia Starikiewicz
Rada programowa 6. Biennale Fotografii:
M. Michałowska, Z. Starikiewicz, M. Szymanowicz
Odkrywanie sposobu uwikłania obrazu w dyskurs społeczno-kulturowy ma już w teorii i praktyce fotografii długą tradycję. Związek fotografii z otaczającym je kontekstem życia społecznego interesowało najwybitniejszych teoretyków fotografii (od klasyków: Rolanda Barthesa, Johna Bergera, Susan Sontag po bardziej współczesnych: Johna Tagga, Allana Sekulę czy Marthę Rosler) i filozofów mediów (Jean Baudrillard, Paul Virilio, Vilém Flusser). Dzięki nim utwierdziliśmy się w przekonaniu, które wcześniej tylko przeczuwaliśmy: że fotograficzny obraz nie tyle jest obiektywny, ile „nierozstrzygalny” – ani prawdziwy ani fałszywy, lecz staje się taki w zależności od jego użycia.
W końcu dwudziestego wieku francuski filozof Jacques Derrida porównywał wynalazek pisma do greckiego farmakonu – substancji, która może być trucizną lub lekarstwem. Tak samo dzisiaj moglibyśmy powiedzieć o fotografii: obraz jest neutralny, lecz możemy za jego pomocą tak mówić prawdę jak kłamać. W inny sposób moglibyśmy powiedzieć, iż fotografia to dziwne medium, którego znaczenie nie jest budowane w samym obrazie, zaś tym, co kształtuje nasze odczytanie fotograficznych znaczeń jest dyskurs społeczno-kulturowy. To z obrazów dzisiaj przeciekają do naszej świadomości wzorce traktowania odmiennych płci czy sposoby myślenia o „innych”: kulturach i religiach w globalnej wyobraźni.
Podatność fotografii na manipulację nie musi być jej słabością, lecz dawać jej siłę. Chociaż te same obrazy można oglądać w każdej części świata fotografia globalna i uniwersalna nie jest. Zmienia ją lokalny kontekst, indywidualne użycie. Dlatego może nie tylko stanowić retoryczne narzędzie manipulacji wykorzystywanym w dyskursach politycznych, lecz także może pełnić rolę „podwójnego agenta”, stanowiąc środek emancypacji dla tych treści, które dominujące ideologie usuwają na margines. Artyści używają fotografii dla ujawniania tego „globalnego systemu dezinformacji”, o którym pisał Berger. Dzięki niej demaskują fikcję systemów: tak politycznych, jak estetycznych, świata sztuki czy konsumpcyjnego rynku. Czyniąc zatem splot fotografii – polityki – ideologii tematem kolejnego, 6-go już Biennale Fotografii w Poznaniu kładziemy fundament pod dyskusję o tym, co dzieje się w pomiędzy fotografią, polityką i ideologią? Jak używają jej ci, którzy mają wpływ na życie społeczne, a jak ci, których głosu się nie słyszy? Czy obrazy są „kłopotliwe” i atakujące? Czy przyjaźnie estetyczne? Czy fotografia ma tylko ozdabiać nasze środowisko, czy też wyrywać nas z codziennego marazmu i zmuszać do zajęcia własnego stanowiska?
Marianna Michałowska, Fotografia - polityka - ideologia, wstęp

Maurycy Gomulicki, Mandala I, 2008-2009
cena: 10 zł
—————————————
Izabela Kowalczyk
Uroki władzy (o władzy rozproszonej, ideologii i widzeniu)
katalog towarzyszący wystawie - 6. Biennale Fotografii
kurator: Izabela Kowalczyk
Podjęcie tematu ideologii i władzy niesie zawsze ryzyko uproszczonej interpretacji rzeczywistości. Jesteśmy skłonni widzieć władzę jako jawną dominację jakiejś grupy nacisku nad podległymi jej podmiotami. Tymczasem rozproszona władza i jej struktury pojawiają się wszędzie. Działają również w nas samych (choćby w naszym spojrzeniu), ujawniają się także w polityce obrazowania oraz w samej estetyce.
Warto odwołać się do myśli Jaquesa Rancière’a , który wprowadza pojęcie polityki do rozważań nad estetyką, ale nie chodzi mu tylko o polityczne oddziaływanie sztuki czy polityczne zaangażowanie artystów. Rancière zajmuje się polityką wewnątrz obrazowości, bo – jak twierdzi – estetyka ma swoją własną politykę. Ta polityka wewnątrz estetyki ustanawia widzialność lub niewidzialność, zakłada hierarchię tematów, lub dokonuje demokratyzacji porządku estetycznego.
Rancière wprowadza do swych rozważań również pojęcie „heterologii” oznaczające wyjście z ram i zburzenie ustalonych kategorii. Tłumaczy on znaczenie „heterologii”, odnosząc je do „sposobu, w jaki obdarzony znaczeniem szkielet (fabric) zmysłowości zostaje zaburzony: spektakl nie mieści się w ramach zmysłowości określanych przez sieć znaczeń, dane wyrażenie nie odnajduje swojego miejsca w ramach systemu widzialności, w którym się pojawia” . W myśl tych rozważań, sztuka ma polityczną siłę wtedy, gdy sieje ferment, burzy dany porządek reprezentacji, dokonuje rozsadzenia konwencji obrazowych. Ta polityczna wywrotowość w przypadku sztuki jest „wyjściem z ramy”, zerwaniem konwencji, utratą struktury, dotknięciem tego, co niesamowite.
Rancière trafia w sedno problemu, z którym jakże często borykają się wywrotowi artyści, poruszając się pomiędzy chęcią zakomunikowania politycznego przekazu oraz stworzenia wywrotowego, krytycznego, dobrego formalnie dzieła sztuki: „Odpowiednia sztuka polityczna prowadziłaby do powstania podwójnego efektu: czytelności politycznego znaczenia oraz zmysłowego lub percepcyjnego szoku wywołanego przez to, co niesamowite, czyli przez to, co opiera się znaczeniu. Ten idealny efekt jest zawsze przedmiotem negocjacji pomiędzy przeciwieństwami, pomiędzy czytelnością przekazu, która grozi zniszczeniem zmysłowej formy sztuki a radykalną niesamowitością (uncanniness), która grozi zniszczeniem wszelkiego politycznego znaczenia” .
W innym miejscu filozof – odrzucając wszelkie relacje przyczynowo-skutkowe między „przedstawieniami” uznawanymi za artystyczne i „interwencjami” uznawanymi za polityczne, odrzucając w zasadzie polityczne zaangażowanie artystów – powiada, iż działanie artystyczne może stać się polityczne jedynie przez przemianę sfery widzialności, sposobów jej postrzegania i wyrażania. I dlatego „[s]ztuka jest wyemancypowana i emancypująca, gdy wyrzeka się władzy narzuconego przekazu, określonej widowni i jednoznacznego sposobu wyjaśniania świata, gdy mówiąc inaczej, przestaje chcieć nas wyemancypować” . Odczytać to można jako rodzaj ostrzeżenia przed zawłaszczeniem znaczeń, przed pokusą narzucenia za pomocą sztuki prostych, politycznych sensów, przed zapomnieniem o polityce obrazowości.
Izabela Kowalczyk, fragment tekstu z katalogu

Bogna Burska, Kronika,slide show, fotografie found footage, 2008
cena: 10 zł
————————————–
Krzysztof Jurecki
Od problemu symulacji do “nowego symbolizmu”. Aspekty fotografii z początku XXI wieku
Katalog do wystawy - 6. Biennale Fotografii
kurator: Krzysztof Jurecki
Czy wikłać się w ideologiczność fotografii?
I. O relacjach między ideologią i polityką a fotografią
Jak znaleźć się w obecnym świecie, w którym jeszcze niedawno pisano o „śmierci historii” będącej dalszą konsekwencją „śmierci Boga” i „śmierci człowieka”. Jedna z postaw zakłada, że fotografia, podobnie jak cała kultura wizualna, immanentnie od samego początku wynalezienia fotografii wikła się w związek z ideologią i polityką. Oczywiście jego nasycenie może mieć różne zabarwienie i moc. Ale istnieje także przekonanie i praktyka artystyczna rozwijane od XIX wieku, że istnieje sztuka autonomiczna tworzona w obrębie własnej historii, własnego programu i języka, której cel jest uniwersalistyczny i najczęściej parareligijny lub religijny, wyzwolony jednak z konkretnej ideologizacji związanej z określonym wyznaniem. Celem sztuki może być tylko sztuka. Taki pogląd przetransponowany został do fotografii i trwał w niej w ramach sztuki modernistycznej i jej konsekwencji, np. w konceptualizmie lat 60. czy 70. XX wieku.
Na przygotowanej przeze mnie ekspozycji w Poznaniu połączyłem wydawałoby się sprzeczne ze sobą postawy, w tym dokumentalno-reporterską z koncepcją fotografii artystycznej poszukującej różnorodnego spełnienia religijnego.
1. Fotografia na świecie wobec ideologii i polityki w XIX wieku
Fotografia pozostawała prawie od samego początku w zależności od polityki i ideologii. Fotografowie posługując się nowym narzędziem starali się zapisać historię, pokazać relacje. Wiele zależało od jakości sprzętu. Wojna stała się głównym problemem walki ideologicznej. Wartość zdjęć Rogera Fentona z wojny krymskiej polega na tym, że nie mogąc utrwalić samej walki pokazywał stan po. Udało mu się wykonać wiele trafnych i uniwersalnych ujęć ukazujących czym jest moment po bitwie, jak Dolina Cienia Śmierci. Bardziej krwawe żniwo, w czasie wojny secesyjnej w USA w 1863 roku, pokazał Timothy O’Sullivan. Ich prace stały się wzorcami kulturowymi dla tego typu fotografii na całym świecie.
Reguły walki ideologicznej ujawniły się niewiele później, w czasie Komuny Paryskiej, kiedy pokazano martwych Komunardów w trumnach czy sceny z egzekucji księży katolickich, ale dziś wiemy, że to burżuazja w fotomontażach sfabrykowała zbrodnie Komunardów. Fotografia została użyta do walki politycznej w sposób wcześniej nieznany i bezwzględny. Ideologia połączyła się z polityką w próbie dyskredytowania i w konsekwencji zniszczenia przeciwnika. To jeden z ostatecznych celów wykorzystania fotografii w dążeniu do władzy.
Krzysztof Jurecki, fragment tekstu z katalogu

Magdalena Samborska, Z cyklu Pielesze, 2008
cena: 10 zł
————————————–
Marta Gendera
Weltpanorama
Katalog do wystawy - 6. Biennale Fotografii
kurator: Marta Gendera
Chęć podróżowania wśród zachodnich społeczeństw zrodziła się wraz z postępem procesu industrializacji; w szczególności możliwość coraz szybszego poruszania się, przyczyniła się do częstszych podróży w celach turystycznych. Jednak zarówno poznawanie odległych zakątków świata, jak i świadomość zagrożeń były dla wielu zbyt kosztowne i ryzykowne. Stąd pod koniec XIX wieku wzrosło zapotrzebowanie na podróże wizualne, doświadczanie świata za pomocą zmechanizowanych przyrządów, narzędzi optycznych, które stanowiły rozrywki, a przy tym zapewniały bezpieczne poznanie wzrokowe tego, co obce, egzotyczne. Takim narzędziem był Fotoplastykon, znany pod nazwą Kaiserpanorama, później po upadku Cesarstwa przemianowany na Weltpanoramę przez jego twórcę Augusta Fuhrmanna. Jego pierwotna nazwa oddawała cześć cesarzowi Niemiec – to w końcu dzięki jego podbojom można było oglądać fotografie z najodleglejszych zakątków świata, z kolonii europejskich. Serie zdjęć dawały poczucie silnej pozycji państwa i kontroli władcy nawet nad odległymi terenami. Ten zabytek techniki o silnej wymowie kolonialnej stanął w centrum wystawy jako kontekst dla współczesnych sposobów podróżowania, dla dzisiejszego spojrzenia turysty.
Marta Gendera, fragment tekstu z katalogu

Christian Mayer, Wykonane, aby upewnić ówczesnych widzów
cena: 10 zł
————————————–
Marek Krajewski
Kłopotliwe obrazy
Katalog do wystawy - 6. Biennale Fotografii
kurator:Marek Krajewski
Wystawa służy zazwyczaj pokazaniu komuś czegoś, wystawieniu na pokaz tego, co ma być przedmiotem czyjegoś oglądu. Nie wszyscy mogą coś w tym trybie pokazywać , nie wszyscy też czują się zdolni do oglądania tego, co podczas ekspozycji wystawione. Wystawa prezentuje więc obiekty stworzone przez wybranych i dla wybranych, zaś jej efektem jest z jednej strony usankcjonowanie hierarchii tych, którzy tworzą, z drugiej zaś społecznych nierówności, których jednym z przejawów jest to, w jaki sposób patrzymy i waloryzujemy obiekty stające przed naszymi oczami. Wyeksponowanie dzieł sztuki (w tym również i od stosunkowo niedawna fotografii) w galerii bądź muzeum jest więc zawsze prezentacją tego, jak skonstruowany jest porządek społeczny, stanowi jego model i emanację. Zgodnie z nią ludzie dzielą się na twórców i odbiorców; twórcy są mniej lub bardziej wybitni, a odbiorcy mniej lub bardziej kompetentni; dzieła sztuki to coś innego, niż zwykłe przedmioty- na te pierwsze patrzymy, tych drugich używamy; pomiędzy artystami i odbiorcami funkcjonują pośrednicy dokonujący transformacji tego, na co patrzymy w to, co jesteśmy w stanie zrozumieć i zinterpretować; od twórców wymaga się innowacji (choćby tylko w powtarzaniu tego, co już było), zaś od widzów bierności i zgody na sytuację, w której ich postawiono; do odbioru sztuki trzeba być przygotowanym, a więc percypować w sposób oczekiwany przez świat sztuki potrafią tylko ci, którzy posiadają odpowiedni kapitał kulturowy itd. Nieprzypadkowo więc każda wystawa jest polityczna, bo zawsze narzuca pewną relację władzy tymi, którzy w niej uczestniczą i tym, którzy zostali usytuowani poza nią. Jest polityczna również dlatego, że jako model porządku, procesów komunikacyjnych i relacji pomiędzy jednostkami oraz grupami stanowi środek sprawowania władzy i przejaw walki o jej zdobycie.
Marek Krajewski, fragment tekstu z katalogu

Jadwiga Sawicka, Namiętności towarów
cena: 10 zł