publikacje

Książki i albumy wydawane są w nakładzie od 600 do 1000 egzemplarzy. Ceny tych pozycji staramy się ustalać na niewysokim poziomie, ponieważ zależy nam na dotarciu do jak najszerszego grona odbiorców. I tak cena książek waha się od 10 do 18 zł, albumów - od 15 do 50 zł.

Arsenał posiada kilka stałych punktów sprzedaży swoich wydawnictw. Najważniejszym jest artquiosque, mieszczący się w budynku Galerii oraz "Księgarnia Powszechna" na Starym Ryknu, Poznańska Księgarnia Naukowa "Kapitałka" (z siedzibą główną przy ul. Miełżyńskiego) oraz księgarnia Bookarest w Starym Browarze. W Warszawie kolportaż prowadzimy przez specjalistyczne księgarnie w Galerii Sztuki Współczesnej "Zachęta", w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. W Krakowie - w Galerii Bunkier Sztuki.

Natalia LL, Opera Omnia

Natalia LL, Opera Omnia

Natalia LL „Natalia LL Opera Omnia”
Album wydany przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu
Wrocław 2009
stron: 239

cena: 85 zł

Album prezentujący twórczość Natalii LL od wczesnych lat 70.tych XX wieku do roku 2009.
teksty (polskie i angielskie):
Walter Seidl, Inscenizacja ciała - fotografia i film Natalii LL
Agata Jakubowska, Natalia ist sex
Adam Sobota, Album obecności Natalii LL
Ryszard K. Przybylski, Transformacje Natalii LL

Natalia LL -urodzona 18 kwietnia 1937 roku w Żywcu. Od roku 1946 do 1956 mieszka w Bielsku Białej, gdzie kończy szkołę podstawową i średnią. W latach 1957 – 1963 studiuje w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu pod kierunkiem prof. S. Dawskiego, dyplom w 1963 roku. Dyplom Związku Polskich Artystów Fotografików otrzymuje w 1964 roku. Zajmuje się malarstwem, fotografią, rysunkiem, sztuką performance i wideo. W 1970 roku współzałożycielka Galerii PERMAFO we Wrocławiu. Od 1975 roku włącza się do międzynarodowego ruchu sztuki feministycznej, biorąc udział w licznych sympozjach i wystawach. Stypendystka Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku w 1977 roku. Pełni funkcję komisarza I i II Międzynarodowego Triennale Rysunku we Wrocławiu w latach 1978 – 81. Wiceprzewodnicząca IV, VI Międzynarodowego Triennale Rysunku we Wrocławiu, 1989 – 1995. Stypendystka „Verein Kulturkontakte” w Wiedniu w 1991 roku. Stypendystka „PRO-HELVETIA” w Szwajcarii w 1994 roku. Starszy wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu od 2004 roku [za: http://www.nataliall.com/about]

natalia-ll-sztuka-zwierzeca-1977-fotografia

natalia-ll-trojkat-magiczny-1987-fotografia-na-plotnie-i-akryl

natalia-ll-trnsfiguracja-odyna-ii-2009

Tadeusz Kalinowski 1909-1997

Tadeusz Kalinowski 1909-1997

Tadeusz Kalinowski 1909-1997
W stulecie urodzin

pod red. W. Makowieckiego
wyd. Galeria Miejska Arsenał
Poznań 2009

Eseje: Andrzej Kostołowski, Magdalena Moskalewicz, Maria Niemyjska
Kalendarium: Wojciech Makowiecki, Włodzimierz Nowaczyk
Bibliografia: Wojciech Makowiecki, Włodzimierz Nowaczyk

ISBN: 978-83-61886-03-7
stron 255

“Obrazy Tadeusza Kalinowskiego z końca lat sześćdziesiątych wypełniają koła, prostokąty i trójkąty. Na wielu z nich obserwujemy rzędy jednakowych figur jednakowej wielkości, co wprowadza moduł jako podstawę podziału pola obrazowego. Granice form są zawsze precyzyjnie wykreślone a kolorystyka rygorystycznie zawężona do kilku czystych, jaskrawych barw. Farbę rozprowadzano równomiernie, bez widocznych pociągnięć pędzla i efektów fakturalnych.
Geometryczny podział pola obrazowego artysta zaczął praktykować w tzw. Obrazach streficznych, powstających w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych. Czynił to jednak dużo bardziej swobodnie – ciemne kontury kwadratów i prostokątów wyłaniają się z bogatej materii kolorystycznej, po czym niepostrzeżenie się w niej rozpływają. W niektórych pracach geometryczny szkielet odgrywa duże znaczenie, w innych został jedynie zasygnalizowany.
Jakie znaczenie posiada przejście do krańcowego rygoryzmu formalnego w obrazach z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych? Na jaki trop interpretacyjny wprowadza odbiorcę schematyczność kompozycji przywodząca na myśl rysunki techniczne?
Maria Niemyjska, fragment tekstu z albumu (…)”.

cena 45zł

3lbez-tytulu-1979-akryl-71x92cm

41-uklad-wielostronny-1996-akryl-emulsja-tempera-111x86cm

Jerzy Piotrowicz, Cykle graficzne i ekslibrisy

Jerzy Piotrowicz, Cykle graficzne i ekslibrisy

Jerzy Piotrowicz, Cykle graficzne i ekslibrisy
oprac. W. Makowiecki, R. Książek
album towarzyszący wystawie Jerzy Piotrowicz, Cykle graficzne i ekslibrisy 1972-1999
Galeria Miejska Arsenał, 21.09.-11.10.2009
ISBN 978-83-61886-02-0
dostępny

“Jerzego Piotrowicza artystę-outsidera, bardziej znanego jako malarza, bez wątpienia nazwać też można mistrzem graficznego rzemiosła. Grafiki wykonywał zawsze, równolegle do swojej malarskiej działalności. A zaczął jeszcze podczas studiów w poznańskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, która ukończył w 1972 właśnie dyplomem z grafiki, bronionym w pracowni prof. Tadeusza Jackowskiego. Na zadane kiedyś pytanie, kim bardziej się czuje: malarzem czy grafikiem, odpowiedział: Czy Goya był malarzem czy grafikiem? To jest akademicki podział. Kiedy maluję, jestem malarzem, kiedy robię grafiki jestem grafikiem, a tak naprawdę ważne jest, żeby być artystą.
Jednak Piotrowicz ciągle bardziej znany i doceniany jest jako malarz, a jego twórczość graficzną odczytuje się jako wtórną wobec malarskich dokonań. Czy jest tak w rzeczywistości? Czy może jednak chęć bycia przede wszystkim artystą nakłada na twórcę obowiązek bycia oryginalnym i autentycznym w każdej dziedzinie, w której próbuje się wypowiadać? A fakt, ze zarówno w grafikach, rysunkach, jak i w malarstwie pretekstem bywają te same motywy i tematy niczego ostatecznie nie przesadza, wszak poszukiwań dokonuje się w obrębie zdumiewająco odrębnych dziedzin sztuki, rządzących się skrajnie odmiennymi prawami obrazowania? Niniejsza publikacja jest pierwszą tego rodzaju, tak obfitą prezentacją spuścizny graficznej Jerzego Piotrowicza, której do tej pory poświęcano niewiele uwagi, skupiając się głównie na jego malarstwie. Stwarza przy tym możliwość podjęcia próby opisania i usystematyzowania tej części jego dorobku artystycznego, przy równoczesnym uchwyceniu charakteru jej odrębności zarówno od dokonań malarskich, jak i graficznych osiągnięć poprzedników, do których Piotrowicz nierzadko się odwoływał”.
Agnieszka Salomon, fragment tekstu z albumu

cena: 25 zł

Artur Nacht Samborski, Pamięć motywu

Artur Nacht Samborski, Pamięć motywu

Artur Nacht Samborski, Pamięć motywu
rok wydania: 2009
katalog towarzyszący wystawie Artur Nacht Samborski, Pamięć motywu, Galeria Miejska Arsenał, 21.08.-20.09.2009
kurator wystawy: Zofia Starikiewicz

“Ostanie dwa lata okazały się ważne dla artystycznej obecności Nachta-Samborskiego w Polsce. Podobnie jak w l.70 i 90. możemy mówić dziś o renesansie zainteresowania tą twórczością. Najpierw wystawa w warszawskiej galerii aTAK (Dotyk abstrakcji – X-XII 2007), następnie w Galerii Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Nacht ekspresjonista – IV 2008; pokazywana później w Legnicy, Jeleniej Górze i Częstochowie) i w tym roku w Muzeum Historycznym w Sanoku (Malarstwo postaci – postacie malarstwa V-VII 2009) oraz obecnie w Galerii „Arsenał” w Poznaniu (Pamięć motywu – VIII-IX), która zostanie jeszcze zaprezentowana w galeriach: Książa, Leszna, Legnicy i Torunia. Wystawy te wskazują na aktualność sztuki artysty, nieżyjącego już od 35 lat, ale także na niezwykłą moc tego malarstwa, które prowokuje do szukania nowych tropów jego odczytania i interpretacji. Trzeba podkreślić, że każda z wymienionych ekspozycji to inny zestaw prac, wybierany z ogromnego depozytu spuścizny Nachta w poznańskim Muzeum Narodowym. Może warto w tym miejscu pokusić się o przedstawienie w biografii artysty jego związków z Poznaniem, a były one – i co ważne są – niemałe.
Pierwszym śladem obecności Nachta w Poznaniu jest udział w wystawie grupy K.P. w 1938 r. w „Salonie 35” prowadzonym przez Wacława Taranczewskiego. Artysta pokazał pięć obrazów namalowanych w Hiszpanii i na Balearach.
Po wojnie pojawia się Nacht-Samborski w Poznaniu w 1949 roku prezentując pracownię malarstwa gdańskiej PWSSP na Popisach Szkół Artystycznych. Od tego czasu zaczynają się przyjacielskie kontakty ze Zdzisławem Kępińskim, który staje się nie tylko jego admiratorem, ale co ważne – propagatorem jego sztuki, zapraszając do udziału w wielu wystawach organizowanych w kraju i zagranicą, a przede wszystkim pierwszym wnikliwym badaczem jego twórczości. W czerwcu 1957 Kępiński, wówczas dyrektor poznańskiego Muzeum Narodowego, otwiera pierwszą w Polsce stałą kolekcję malarstwa nowoczesnego, w której poczesne miejsce zajmuje Artur Nacht-Samborski pokazywany aż jedenastoma pracami w osobnej sali”.
Wojciech Makowiecki, fragment tekstu z katalogu

cena: 25 zł

Zbigniew Libera, The gay, innocent and heartless

Zbigniew Libera, The gay, innocent and heartless

Zbigniew Libera
The gay, innocent and heartless
(It is only the gay and innocent and heartless who can fly)
Wydawca: Fundacja Profile
zdjęcia i projekt graficzny katalogu: Zbigniew Libera

libera

cena: 35 zł

Aviva Blum, Ziemia i światło

Aviva Blum, Ziemia i światło

Aviva Blum, Ziemia i światło
redakcja: Zofia Starikiewicz
Galeria Miejska Arsenał
Poznań 2009
stron: 80
ISBN 978-83-88947-90-7
cena: 20zł

“Pejzaże Avivy Blum nie są więc, jak to często dziś bywa, obrazem tęsknoty za harmonijnym światem, który coraz bardziej zagrożony jest przez postępującą industrializację. Nie kryją w sobie nostalgii. Ani melancholii. To chyba całkiem inna opowieść. Te kompozycje są przecież bardzo dynamiczne. One nie tylko odbijają jakości świata, ale również wprowadzają do niego elementy nowe. Nie istnieje on wszak jako niezależna od niczego konstrukcja. Jako byt niezawisły. Bowiem lokujemy w nim nasze wyobrażenia na jego temat. Nasze oczekiwania. I roszczenia. A on nam odpowiada. Raz wychodząc naprzeciw, kiedy indziej boleśnie raniąc.
Trzeba być mądrym i cierpliwym człowiekiem, aby wszystko to rozpoznać. I dać temu wyraz. Na szczęście są jeszcze artyści. Może to za dużo powiedziane. Sformułuję więc tę kwestię inaczej. Są tacy artyści jak Aviva Blum. Chodząc po Jerozolimie w jej towarzystwie, słuchając jej dyskretnych komentarzy do miejsc i ludzi, nabiera się pewności o głębokiej słuszności, jaka kryje się w słowach Alberta Camus, że racją życia jest samo życie. I rozpoznaje się zagrożenia płynące z wszelkich prób jego ideologizowania.
Nie sposób zmienić jerozolimskich krajobrazów w idylliczny obraz natury. Bo i egzystencja w ich otoczeniu nie przypomina bytowania w raju. Ale ileż tu życia! Ile życia w Avivie Blum!”
Ryszard K. Przybylski, Fragment tekstu z albumu

aviva-blum-2003-olej-na-plotnie-43-x-50-cm

aviva-blum-2008-olej-na-plotnie-45-x-53-cm

Ildefons Houwalt, Twórca nie-zapoznany

Ildefons Houwalt, Twórca nie-zapoznany

Ildefons Houwalt, Twórca nie-zapoznany
opracowanie: Wojciech Makowiecki, Wojciech Szafrański
Galeria Miejska Arsenał
Poznań 2009
stron: 143
ISBN 978-83-88947-89-3
cena: 25zł

“Ildefons Houwalt miał niezwykły życiorys. Dzieciństwo spędził na Syberii, gdzie urodził się w 1910 roku – w Nikołajewsku, nad Amurem. W 1918 przyjechał do Polski, na ziemię wileńską. Szkoły kończył w Różanym Stoku u Ojców Salezjanów i w Wilnie, w gimnazjum im. Zygmunta Augusta, studia malarskie także w Wilnie, w pracowni Ludomira Śleńdzińskiego. Wojnę 1939 roku spędził w Grupie Operacyjnej generała Franciszka Kleeberga. Z obozu jenieckiego w Radomiu przedostał się do rodzinnej Medyny. Po powrocie do domu ukrywał się jakiś czas, chroniąc się przed wysiedleniem. O tych latach Houwalta niewiele wiadomo. Ostatecznie został wysiedlony z Wileńszczyzny. Taka biografia sprawiła, że Houwalt od początku różnił się od zasiedziałej społeczności Poznania, w którym zamieszkał. Odróżniał się również na tle tutejszego środowiska artystycznego. Był osobą z zewnątrz, z innej rzeczywistości.
Osobowość Ildefonsa Houwalta ukształtowała się w społecznościach wielokulturowych: w kulturze rustykalno-dworskiej, ludowo–szlacheckiej, w kulturze o bogatych i różnorodnych wpływach. Osobowość ta musiała w poznańskim środowisku wydawać się egzotyczna, obca, choć i fascynująca. Artysta z uwagą i szacunkiem odnosił się do drugiej osoby, wykazywał swoistą dyspozycję do „odczytywania” partnera. Krążyło o nim wiele barwnych anegdot. Opowieści o nim stanowiły atrakcję dla bywalców klubu plastyków, ale niestety często zastępowały zainteresowanie jego malarstwem. Trudność rozumienia jego twórczości wynikała także stąd, że jego malarstwo opierało się na innej poetyce niż ta, która dominowała w środowisku poznańskim. W Poznaniu przez kilkanaście lat powojennych dominował nurt malarstwa kolorystycznego. W końcu lat 50. bardzo aktywni byli abstrakcjoniści, a w latach 70. wpływ uzyskał konceptualizm. Houwalt, który w relacjach towarzyskich umiał dostosowywać się do oczekiwań innych, w odniesieniu do spraw sztuki nie miał zamiaru w niczym ustępować, stosować technik mimikry. W praktyce artystycznej kontynuował na swój sposób tradycje klasycyzmu wileńskiego i sam się określał mianem malarza akademickiego. Sens deklaracji Houwalta o akademickości jego malarstwa obejmuje także postulat harmonii obrazu. Praca nad obrazem mogła trwać długo, dopóki obraz nie osiągnął tej równowagi efektów, która dawała wrażenie harmonii.
Twórczość Houwalta izolowała go od środowiska i czasem skłaniała do prowokacji. Fakt, że malarstwo Houwalta było odrębne i w środkach, i w treściach sprawiał, że nie mogło cieszyć się uznaniem ówczesnego polskiego, a najpierw poznańskiego „świata sztuki”. Za jego czasów, w każdym razie do końca lat 60., układ przyjmowanych przez regionalne instytucje sztuki norm był dla artysty niekorzystny. Dopiero w latach 70. pojawiły się oznaki zmiany nastawienia do jego malarstwa”.
Krzysztof Kostyrko, fragment tekstu z albumu

houwalt

houwalt1

Marcin Berdyszak

Marcin Berdyszak

Marcin Berdyszak
Prace z lat 2001-2008

Galeria Miejska Arsenał
Poznań 2008
stron: 96
ISBN 978-83-88947-74-5
cena: 15zł

Sztuczny instynkt kultury
(w sztuce Marcina Berdyszaka)
Rzeźby, instalacje czy performances Marcina Berdyszaka zadziwiają inwencją: przemyślną, liryczną czy anarchiczną redystrybucją naturalnego i sztucznego. Ulegając lekcji poststrukturalizmu (niebezpiecznego uzupełnienia), przyłączył się do wyznawców kultury w stanie płynności. W rozmowie z Alicją Kępińską stwierdził: „Dychotomie już nie istnieją, a więc nawet nie zanikają”. Gdy studiujemy jego sztukę, widzimy, że silnie wiąże w niej materię organiczną – jak choćby owoce inkrustujące stół – ze sferą techne. Technika staje się polem ekspozycji organiczności. Technologia jest tu wyzwolicielką, ale i niebezpieczną destruktorką pragnienia (jakaż erupcja zapachu i soczystości, gdy mechaniczną piłą ciął cytryny w Kilonii) – sztucznym owocem (często trującym) instynktu, by przywołać posępne Owoce pragnienia (1993). Materia organiczna stapia się w tej wizji z technologią stricto sensu (jeśli taki istnieje?). Powstają całości organiczno-plastikowe (i inne), zmuszające do zadumy nad procesem imitacji (i emulacji) naturalnego i sztucznego.

Skoro nie istnieją już dychotomie i można wymiennie grać pojęciami tego, co daje się imitować, i tego, co nie daje się, bowiem o istnieniu drugiego wiemy tylko dzięki temu pierwszemu, a co rodzi aporię tego, co kompleksowe, to również życie i śmierć są jedynie pewnymi względnymi, płynnymi stanami i stadiami ruchu – imitacji (i emulacji). Berdyszak od lat tworzy różne odmiany martwych natur, które można określić jako militarne, klerykalne, biurokratyczne, biznesowe, turystyczne czy ostatnio – w marcu w Galerii XX1 i w maju w Galerii BLOK łódzkiej ASP na wystawie Sztuczny instynkt kultury – hipisowskie: Hipi - Still Live (2006). Artysta jakby dawał upust wybujałemu instynktowi imitacji w naśladowaniu i amplifikowaniu własności pewnych stylów cichego – jakby martwego, względnie żywego – życia. Kompleksy przedmiotów są jedynie domniemane (sugerowane) pod powierzchnią imitującą i poddającą ekstensji wybraną swoistą, konstytutywną, rozpoznawczą cechę (proprium) jakiegoś sposobu życia (klasy czy grupy ludzi – zazwyczaj charakterystycznego ubrania: uniformu wojskowego, sutanny, garnituru, kostiumu kąpielowego czy jeansu). Berdyszak dobiera te przedmioty czy atrapy metonimicznie w spójne kompleksy, stosując zasadę analogii atrybucji, przy czym ta różnorodna imitacja i kompletowanie zdają się potencjalnie rozciągać na inne możliwe zbiory rzeczy – jakby zgodnie z instynktem mimikry, czyli instynktem dostosowywania się do otoczenia. Hipertrofia instynktu imitacji, który mechanizuje zachowanie i doświadczenie w określony modus vivendi (operandi, etc.), musi nieuchronnie podsycać również instynkt emulacji (rywalizacji) ze względu na te partykularne, uniformizujące zapędy. Może je jedynie pojednać jakaś nieokreślona powierzchnia, imitująca zgodność tych różnych interesów. Berdyszaka zajmuje tu żywioł tych manifestacji – instynktowne życie, które imituje się najpierw w postaci podniet, a te następnie uświadamiane są jako określone interesy specjalistów (czy fach-idiotów) i zaspokajające je narzędzia (stymulatory) i dobra. Poznańskiego artystę ciekawi związek pomiędzy względnie niezłożonym zachowaniem instynktownym a będącymi jego refleksami zróżnicowanymi sposobami życia świadomego czy może już zautomatyzowanego, zmechanizowanego (i jakby martwiejącego), reprezentowanego przez owe charakterystyczne dla nich instrumentaria, pokrywające ciało ludzkie i jego środowisko jakby różnorodną powłoką – niczym drugą, sztuczną skórą.
Kazimierz Piotrowski, fragment tekstu z albumu

martwa-natura-turystyczna-turist-still-live-kunstraum-bethanien-berlin-2004

organiczne-zamyslenie-aleria-miejska-wroclaw-2004

NOWE MALARSTWO NIEMIECKIE - SZKOŁA LIPSKA

NOWE MALARSTWO NIEMIECKIE - SZKOŁA LIPSKA

Nowe malarstwo Niemieckie
Warszawa 2006
83 barwne reprodukcje

cena 25 zł

n81

n11

n7

n5

n61

n31

Bożena Kowalska, Przestrzenie Jerzego Kałuckiego

Bożena Kowalska, Przestrzenie Jerzego Kałuckiego

Bożena Kowalska
Przestrzenie Jerzego Kałuckiego
wydawca: Warszawski Okręg ZPAP, Centrum Sztuki Galeria EL w Elblągu

Dorobek twórczy Jerzego Kałuckiego należy do wybitnych pozycji sztuki polskiej XX stulecia. Wnosi do niej wartości indywidualne i nowatorskie. Jego twórczość osadzona w scjentystycznym nurcie poszukiwań artystycznych, nie jest łatwa w odbiorze, bo jak każda sztuka wysokiego, kwalitetu jest elitarna.
Bożena Kowalska, fragment tekstu z albumu

kalucki-1

kalucki2

cena: 15 zł