Andrzej Matuszewski, Listy do Leszka Przyjemskiego 1984-1987
Andrzej Matuszewski, Listy do Leszka Przyjemskiego 1984-1987
z archiwum MUSEUM OF HYSTERICS
Poznań 2008 ISBN978-83-88947-87-7
Dostępna
cena: 20 zł
Moje spotkania z Andrzejem Matuszewskim
Wojciech Makowiecki
Spotkanie pierwsze miało miejsce w 1965 roku w Elblągu w czasie Międzynarodowego Biennale Form Przestrzennych, na które zostałem zaproszony jako młody student historii sztuki przez Juliana Boss-Gosławskiego, uczestnika imprezy. Byłem tam zaledwie kilka dni, przysłuchując się rozmowom i dyskusjom wielkich twórców sztuki polskiej; Andrzej Matuszewski był wśród nich. Dowiedziałem się wtedy, jak ważną postacią jest w Poznaniu.
Urodzony w 1924 roku w Poznaniu ukończył PWSSP w 1950, otrzymując dyplom z malarstwa. W 1955 wziął udział w słynnej wystawie w warszawskim Arsenale (Ogólnopolska Wystawa Młodej Plastyki VII 1955), pokazując dwa obrazy z interesującym Portretem kobiety w czerwonym fotelu.
W październiku tego roku z jego inicjatywy zawiązała się Grupa R-55, która pierwszą wystawę z wiodącym tematem martwej natury miała w poznańskim Klubie MPiK w marcu 1956 roku (R. Dybczyński, J. Kaliszan, B. Kurka, A. Matuszewski, I. Psarska, J. Stasiński, W. Twarowski). Odbyły się jeszcze trzy wystawy Grupy, ostatnia na przełomie 1957 i 1958 w CBWA już w okrojonym składzie: A. Matuszewski, J. Psarska, B. Kurka oraz zaproszeni Marian Szmańda i Julian Boss-Gosławski. Matuszewski pokazał serię obrazów Sytuacje, w których w miejsce realnych przedmiotów (jak w poprzednich pracach: Młynki, Ścięte kwiaty) powołał formy „przedmiotopodobne” żyjące w magicznej przestrzeni. Budował w nich klimat niepokoju i pustki; była w nich przygnębiająca nostalgia za czymś nieuchwytnym i nierzeczywistym. Ten rodzaj obrazowania kontynuował artysta w cyklu Monologi, żeby w początku lat 60. przejść na pozycję sztuki nieprzedstawiającej (Relacje). Obok aktywności twórczej Matuszewski czuł także potrzebę obecności jako animator wydarzeń artystycznych. W 1957 roku został wybrany prezesem poznańskiego oddziału ZPAP, którego siedziba mieściła się na Placu Wolności, w podwórzu dzisiejszego PKO. Tam też skupiło się alternatywne życie kulturalnego Poznania, odbyły się tu pierwsze premiery teatru „Atelier” Stula Hebanowskiego, m.in. „Końcówki” Becketta. Wiązało się to z zainteresowaniami samego Matucha, który pisywał także sztuki teatralne (jedna z nich uzyskała wyróżnienie w Konkursie w Toruniu, inna została zrealizowana w Teatrze poznańskiej telewizji).
Wojciech Makowiecki, fragment tekstu z katalogu
Leszek Przyjemski (1942). Studia 1962-1968: Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, PWSSP w Gdańsku. Po ukończeniu studiów, buntując się przeciw tradycyjnemu pojmowaniu sztuki 12 czerwca 1968 roku wyrzucił z Mostu Gdańskiego w Bydgoszczy do Brdy kukłę ubraną we własny garnitur z dyplomem ukończenia studiów. Ten gest był aktem założycielskim Museum of Hysterics. W 1970 zakłada z Anastazym Wiśniewskim Nieistniejącą Przytakującą Galerię „TAK”. W 1971 roku na Zjeździe Marzycieli w Galerii EL prezentuje Mój Ulubiony Krajobraz. W tym krajobrazie jest miejsce dla kolejnej instytucji; zakłada Instytut Badań Obojętnych przy Nieistniejącej Przytakującej Galerii „TAK”. Pomiędzy, opowiada swoje sny hotelowe. Cenzura zamyka i zaciera ślady pokazów i wystaw m.in. w Sopocie (1972, Gdańsku (1973), Elblągu (1975), Warszawie (Zachęta 1976), Koszalinie (1976), Zakrzewie (1981). 28 sierpnia 1981 opuszcza Polskę wybierając Holandię. Konsekwentnie kontynuuję działalność: Museum of Hysterics poszerza o nowa forme sztuki – Die Gaskammer Der Kunst (1981), Po 1990 wystawia ponownie w Polsce. W pokazach ujawnia swój bezkompromisowy stosunek do tzw. „Stanów Aktualnych”, na terenach, „Skażonej Strefy Wyobraźni”. Odkrywa dwuznaczną rolę „Artystycznych Służb Specjalnych”. Mieszka, jak mówi w Europie, tymczasowo nad Renem.

ANDRZEJ MATUSZEWSKI, REFLEKSJE
Poznań 2006 ISBN 83-88400-12-6
Dostępna
cena 20 zł
Od autora:
Również i w tym przypadku, została zastosowana pewna operacja związana z formą publikacji tekstów. Drobna może modyfikacja, ale niejaką wagę ma. Rzecz w zaznaczaniu kolejności publikowania tych tekstów. Ponieważ została zastosowana określona modelacja w formie przekazu. I to w określonej zasadności, nie z przypadku a celowo. Chronologia powstawania nie jest naruszona a właśnie w tym trybie zachowana. Teksty te jako rezultatywność procesu notacji mijającego czasu, pojawiają się tutaj zasadniczo w takiej kolejności w jakiej powstawały. Będąc w tej zasadzie reliktem ustępującego czasu, w jego przemijaniu. Oznaczając momenty doznań czasowych, figurujących jako byłe. Teksty te nie są datowane, tak ogólnie świadczą czasie według jego następstw, w których przeobrażają się. To nie duże zamieszanie w kolejności druku, mały manipulacyjny zabieg. Tak może być to pojmowane. Z akcentem dodatnim w może swoistej grze z rzeczywistością. O ile coś takiego miało miejsce.